• Psycholog Poznań
  • Coaching Poznań
  • Psychoterapeuta Poznań
  • Seksuolog Poznań
  • Gabinet psychologiczny Poznań

Kobiecy orgazm

Written by Violetta Nowacka on . Posted in Publikacje

Kobiecy orgazm

95% wszystkich kobiet nie znających orgazmu, nie wie, że jest w stanie się go nauczyć. Jedynie 1-2% cierpi na nieuleczalną anorgazmię, najczęściej z powodu cukrzycy czy alkoholizmu, czy wad budowy. To, co może psychicznie blokować twój orgazm to prawdopodobnie nadmierna obawa przed spontanicznością lub utrata kontroli nad ciałem, poczucie winy w związku z potrzebami seksualnymi (wpojonymi np. przez rodziców) czy ortodoksyjna postawa religijna lub po prostu brak umiejętności twojego partnera. Zacznij od poznania twoich miejsc intymnych. Jeśli nigdy się nie masturbowałaś, nie miałaś okazji przekonać się, jak reaguje twoje ciało na odpowiednie pieszczoty. Samozaspokajanie pomoże ci poznać i zaakceptować twój potencjał zmysłowości, stworzyć pozytywny obraz twojego ciała i podbudować poczucie własnej wartości. W osiągnięciu orgazmu mogą ci pomóc fantazje erotyczne (jeśli nie pojawiają się spontanicznie, kup sobie pisma erotyczne) lub lustro. Być może twoja dysfunkcja tkwi w relacji z twoim chłopakiem. Może nie jest on otwarty na sygnały płynące z twojego ciała, lub nie mówisz mu, jak chciałabyś być dotykana.

Jeśli uważasz, że orgazm podczas stosunku pojawia się automatycznie, jesteś w błędzie. Orgazm pochwowy (na skutek tarcia w pochwie) osiąga tylko część kobiet. Większość z nas potrzebuje stymulacji łechtaczki (taką jak przy masturbacji), którą należy wkomponować w stosunek dla osiągnięcia rozkoszy. Musisz więc nauczyć partnera, jak może ci pomóc w pieszczotach. Poeksperymentujcie metodami już ci znanymi, lub sięgnijcie po nowe (np. miłość francuska, czy pocieranie członka o łechtaczkę) .

Jeśli chcesz się przekonać, czy należysz do kobiet zdolnych do przeżywania orgazmu pochwowego, naucz się rozpoznawać wrażliwość twojego punktu „G”. Punkt „G” to splot zakończeń nerwowych w pochwie. Przypuszcza się, że odpowiedni nacisk i stymulacja tego punktu wywołuje szczególny rodzaj seksualnej rozkoszy, jednak nie potwierdzono, że wszystkie kobiety reagują na jego pobudzanie w ten sam sposób. Możesz najpierw samodzielnie sprawdzić wrażliwość swej pochwy i poszukać tego miejsca na jej przedniej ściance, około 5-7,5 cm od przedsionka, najlepiej przy lekkim nacisku palców, lecz nie przejmuj się, gdy poszukiwania nie zakończą się sukcesem. Wiele kobiet nie jest fizycznie predysponowanych do przeżywania orgazmu pochwowego. Możesz jeszcze namówić partnera do wypróbowania pozycji miłosnych, sprzyjających stymulacji punktu G, np. takich, gdy w dość długim czasie męski członek drażni przednią ściankę pochwy, czyli pozycja „na jeźdźca” ze znacznym odchyleniem do tyłu.

Musisz udzielać swojemu chłopakowi więcej instrukcji. Mężczyźni rzadko potrafią odgadnąć, co sprawia kobiecie przyjemność. Bez twoich wskazówek jego edukacja opóźnia się lub wręcz stoi w martwym punkcie. Aby seks stał się udany, trzeba się od siebie uczyć, wymieniać informacje i eksperymentować. Pomóż mu otworzyć się na sygnały płynące z twojego ciała, (ważne są szczegółowe słowne informacje, sama demonstracja może mu nie wystarczyć.) Zacznij od przyzwyczajania go, że nie musicie do tego dążyć za każdym razem. Potem stopniowo dziel się z nim twoimi oczekiwaniami (lecz nie w formie żądania czy pretensji). Otwarta komunikacja zaowocuje w końcu sukcesem. Najważniejszym czynnikiem, który pomaga w „uczeniu się” orgazmu jest atmosfera odprężenia. Nawet jeśli masz obok siebie osobę, którą bardzo kochasz, lecz sytuacja nie sprzyja pełnemu relaksowi- szczytowanie nie jest możliwe. Brak poczucia bezpieczeństwa, powodowane przez brak lub niepewną antykoncepcję, dodatkowo blokuje cię na przeżywanie pełni rozkoszy. W długotrwałych związkach najlepiej sprawdzają się pigułki hormonalne lub spirala.

Jeśli jednak już odkryłaś, że osiągasz orgazm tylko poprzez stymulowanie łechtaczki, powinnaś położyć nacisk na nauczenie partnera posiadanych przez ciebie umiejętności samozaspokajania. Ćwiczenie mięśni pochwy nie pomoże, skoro on nie ma pojęcia, jakie pieszczoty powodują u ciebie orgazm. Spróbuj pokazać mu dokładnie, jak robisz to sama ze sobą (może to być przy okazji przyjemny element gry wstępnej). Orgazm łechtaczkowy podczas stosunku nie pojawia się samoistnie: oboje musicie nad tym popracować. Dzięki twoim wskazówkom on może doskonale opanować efekt, który osiągałaś do tej pory tylko solo, np. poprzez stymulowanie twojej łechtaczki oralnie, palcami czy przez pocieranie członkiem. Życzę wiele sukcesów i cierpliwości.

Orgazm nie powinien być jedynym miernikiem satysfakcji seksualnej, a pogoń za nim potrafi zepsuć radość z życia erotycznego. Im silniej kobieta koncentruje się na przeżyciu tej przyjemności, tym trudniejsze staje się jej osiągnięcie. Jak zatem osiągnąć ten szczyt doznań erotycznych?

Przede wszystkim należy odpowiednio do tego podejść. To, że nie przeżywasz orgazmu podczas stosunku, nie oznacza ani oziębłości ani niezdolności do tego. Skoro szczytujesz podczas stymulacji łechtaczki, to możesz i podczas penetracji. Potrzeba jedynie odpowiedniego nastroju, partnera i ewentualnie ćwiczeń.

Najpierw należy pokonać własne zahamowania seksualne. Największym hamulcem kobiecej przyjemności jest niska samoocena, która implikuje wiele negatywnych następstw, np. brak wiary we własną atrakcyjność seksualną. Inne lęki to na przykład strach przed niesprawdzeniem się, wywołany przekonaniem o konieczności bycia „boginią seksu”. Tu pomóc może odpowiedni partner i odpowiedniej podejście do erotycznych zabaw we dwoje – jako do wspólnej przyjemności, a nie testu seksualnych umiejętności.

Kolejną przeszkodą jest problem z całkowitym poddaniem się przyjemności. Wystarczy po prostu przestać się kontrolować i wyrażać swe doznania w każdy sposób, np. głosem czy gestami.

Inną cechą, charakterystyczną prawie wyłącznie dla kobiet, a mocno utrudniającą osiągnięcie przyjemności, jest skłonność do poświęcania się. Kobiety potrafią skoncentrować się na męskiej przyjemności tak bardzo, że nie poświęcają własnym odczuciom odpowiedniej uwagi. Takim postępowaniem można „zepsuć” każdego mężczyznę i nauczyć go, że Twoje odczucia nie są takie ważne. Bądźmy więc egoistkami! Skupmy się na tych wrażeniach, które same odbieramy i skłońmy partnera do dostarczania ich w większej ilości.

Pozostaje nam ostatnia część. Jest ona o tyle trudniejsza, że wymaga współdziałania partnera, co niekiedy może być problemem. Poza tym trzeba mu przecież wyjaśnić, a to często wiąże się z przyznaniem się, iż nie osiągamy orgazmu podczas stosunku. Trzeba mu przede wszystkim uświadomić, że same jego ruchy stymulujące pochwę to niestety za mało. Niektóre kobiety są w stanie osiągnąć orgazm w ten sposób, ale znaczna część potrzebuje czegoś więcej. Przede wszystkim o wiele łatwiej jest kobiecie szczytować, gdy jest do tego przygotowana. Niestety, za moment kobiecej gotowości wielu mężczyzn uważa zwilgotnienie pochwy. Nic bardziej błędnego! Wilgoć ta świadczy o pewnym niewielkim stopniu pobudzenia. Prawdziwą gotowość osiąga się po dłuższej grze wstępnej, podczas której szczególnie drażniona będzie łechtaczka. Dopiero, gdy kobieta będzie bardzo podniecona, można rozpoczynać stosunek.

Każda kobieta powinna sama odkryć pozycję, która dostarcza jej najwięcej rozkoszy. Dla wielu kobiet są to te pozycje, które pozwalają na kontrolowanie ruchów członka, ich szybkości i głębokości. Inne, korzystne dla kobiety pozycje, to te które umożliwiają drażnienie łechtaczki. Dużo satysfakcji daje również bardzo niewielka penetracja, polegająca na tym, że partner wprowadza do pochwy tylko sam czubek członka, koncentrując się na drażnieniu warg sromowych i samego wejścia. Najłatwiej tego dokonać w pozycji klasycznej, gdy mężczyzna uniesie się na rękach i będzie poruszał tylko biodrami. Wargi sromowe są również drażnione w pozycjach tylnych, w których są one mocno wysunięte na zewnątrz. Warto więc wypróbować wielu wariantów, aby sprawdzić w której pozycji odczuwamy największą przyjemność.

Jednak dla pewnej części kobiet i te sposoby mogą okazać się zawodne, bowiem one dużo łatwiej osiągają orgazm przez stymulację łechtaczki, a mają znaczne trudności z osiągnięciem orgazmu „pochwowego”. Może to być spowodowane niewielką wrażliwością ścianek pochwy na bodźce lub silnymi przyzwyczajeniami. Wtedy najlepszą metodą jest pieszczenie podczas stosunku łechtaczki. Nie ma w tym niczego dziwnego! Przecież jest ona dużo bardziej wrażliwa niż męska żołądź, a jak czułby się mężczyzna, gdyby ta część jego ciała nie była stymulowana? Dobra do tego jest pozycja boczna („na łyżeczki”) lub „od tyłu”, bo partner lub sama zainteresowana ma możliwość dosięgnięcia tego najwrażliwszego punktu. Miejmy nadzieję, że nie będzie problemów z przekonaniem partnera do tego rodzaju działań, a nagrodą może być dla niego wspaniałe przeżycie – orgazm jego partnerki.

Niektóre kobiety nie mają w ogóle orgazmu, bądź osiągają go czasami.

U innych orgazm może być uzależniony od dodatkowego pobudzania przedsionka pochwy, zwłaszcza łechtaczki. Z uwarunkowań fizjologicznej reaktywności seksualnej kobiet wynika, że podobnie jak u mężczyzn orgazm jest uzależniony od neuronalnej regulacji funkcji seksualnych. (Ma podobną lokalizację jak u mężczyzn i jest sterowany złożonym odruchem ośrodków nerwowych rdzenia kręgowego, nerwu sromowego oraz układu współczulnego.) Wiadomo, że całkowity i trwały brak zdolności do doznania orgazmu, jeśli w ogóle u kobiet występuje, to należy do wielkiej rzadkości i może być spowodowany wrodzonym brakiem neurotransmitera – przekaźnika systemu nerwowego.

Wpływ hormonów na szczytowanie kobiety.

U kobiet hormony żeńskie – estrogeny mają duży wpływ na ukrwienie pochwy, warg sromowych, łechtaczki, nawilżenie pochwy (lubrykacja) i czucie w obszarze regionalnym. Ważny jest też wpływ „męskiego” testosteronu u kobiet – na poziom podniecenia i pożądania. W wieku wysokiej aktywności seksualnej jajniki produkują dwa razy więcej tego hormonu w porównaniu z wiekiem menopauzalnym, zaś poziom testosteronu wzrasta na kilka dni przed owulacją.

Specyfiką orgazmu kobiet, w porównaniu z mężczyznami jest to, że orgazm u pań jest zjawiskiem nabytym a nie wrodzonym.

U kobiet w większym stopniu, niż u mężczyzn osiąganiu orgazmu sprzyja optymalna sztuka miłosna partnerów dostosowana do specyfiki „erotycznej mapy ciała” kobiety, udany związek partnerski i akceptacja własnej osoby i roli kobiecej. Ilustrują to w pewnym stopniu wyróżniane niekiedy typy orgazmu: uogólniony, lokalny, długotrwały, wielokrotny, wyobrażeniowy, afektywny, ekstatyczny. Znacznie bardziej złożone są drogi prowadzące do orgazmu: stymulacja łechtaczki, pochwy, innych stref erogennych; duże znaczenie ma dobra kurczliwość mięśnia łonowo-guzicznego (Kegla) i dobry ogólny stan zdrowia.

Po co natura dała kobiecie orgazm? Co on nam daje? Jedność z partnerem? Pomoc w zpłodnieniu (chodzi mi o rytmiczne skurcze mięśni w pochwie? A może ma Pani inne pomysły?

Moim zdaniem orgazm to nagroda dla kobiety za jej ogromny trud i wkład w zmagania się z kobiecością- rodzenie i wychowywanie dzieci, udręki związane z psikusami fizjologii, jako kompensacja przeżywanego bólu i złego samopoczucia. Także za to, że natura stworzyła ją tak łatwo dostępną dla mężczyzny, czasami bez jej woli. To nieco feministyczne, ale tak uważam.

Czy jeśli nie mamy orgazmu, to dlaczego warto go szukać, starać się o jego przezywanie? Czy jest to w ogóle możliwe, by nauczyć się go przeżywać? Jak to robić?

95% kobiet nie znających orgazmu, nie wie, że jest w stanie się go nauczyć. Jest to tzw. syndrom nierozbudzenia. Składa się na to wiele czynników: brak doświadczeń z masturbacją, plus egoistyczny lub nieporadny seksualnie partner, który nie chce lub nie potrafi współpracować. Jeśli do tego dołożymy jeszcze wstydliwość, kompleksy i bariery kumunikacyjne w łóżku- to nawet przy pomocy zdolnego partnera kobieta nie jest w stanie poznać i zaakceptować reakcji swojego ciała. Bez tej wiedzy i woli współpracy ze strony partnera kobiecy orgazm podczas stosunku w większości przypadków zwykle nie jest możliwy. Dlatego tak wiele pań uważa się za „niepełnowartościowe”, bo ma niepełnowartościowych partnerów. Uświadomienie mu, że powinien poszerzyć erotyczne umiejętności zwykle jest przełomem w pokonaniu problemów.

Dobrym ćwiczeniem jest masturbacja- wtedy najłatwiej o orgazm łechtaczkowy. Jeśli wiemy, jak same doprowadzić się do orgazmu, nauczymy tego partnera. Również tego, że może ci pomóc w pieszczotach (np. miłość francuska, czy pocieranie członka o łechtaczkę).

Podobnie- jeśli chcesz się przekonać, możesz przeżyć orgazm pochwowy, naucz się rozpoznawać wrażliwość twojego punktu „G” (na przedniej ściance pochwy, około 5-7,5 cm od przedsionka, najlepiej przy lekkim nacisku palców). Możesz też namówić partnera do wypróbowania pozycji miłosnych, sprzyjających stymulacji punktu G, np. takich, gdy w dość długim czasie członek drażni przednią ściankę pochwy, czyli pozycja „na jeźdźca” ze znacznym odchyleniem do tyłu.

Seksuologowie polecają także pozycję: Partner leży na plecach. Ty siadasz na nim (jak przy pozycji na jeźdźca) i wprowadzasz jego członek do pochwy, ale tylko do połowy jego długości. Następnie ułóż się tak, aby twoja głowa znajdowała się poniżej jego brody, a biodra – poniżej jego bioder. W takiej pozycji członek lekko się wygina, a trzon jest mocno oparty o łechtaczkę. Gdy wykonujesz ruchy, penis silnie stymuluje łechtaczkę.

Pytania o orgazm

Co się dokładnie dzieje z moim ciałem, kiedy mam orgazm?

Oddech staje się szybszy, mięśnie zwieraczy rytmicznie się kurczą, wzrasta puls, pojawia się rumieniec na twarzy czy dekolcie, a palce stóp mimowolnie się podwijają. Mężczyźni szczytują łatwiej i szybciej, a ich doznania mają wymiar bardziej fizyczny (tzn. napływają z ciała, penisa i jąder). My, kobiety, potrzebujemy więcej czasu i dłuższej rozgrzewki, ale za to nasze orgazmy częściej bywają „odlotowe”, mają częściej źródło w psychice.

Czy seks bez orgazmu może być dla kobiety satysfakcjonujący?

Oczywiście. Jest wiele kobiet, które (z powodów np. zdrowotnych, albo wad budowy) nigdy nie szczytują, bądź zdarza im się to niesłychanie rzadko, a są szczęśliwymi kochankami. Po prostu nie traktują seksu jak sprawdzianu swojej kobiecości. Cieszą się dawaniem i braniem każdej pieszczoty. Zważywszy na fakt, że kobiece ciało ma pięciokrotnie większą powierzchnię miejsc erogennych od mężczyzn, możemy nadrobić brak orgazmu wspaniałymi doznaniami dotykowymi, jeśli oczywiście parter lubi i umie pieścić kobiece ciało. Wystarczy umowa między kochankami: nikt nie czuje się gorszy ani pokrzywdzony z tego powodu, bierzemy z seksu to co się da.

O ile tylko mężczyzna nie będzie ponaglał, ani zadawał pytań z serii „kiedy dojdziesz, czy jest ci dobrze, czy wystarczająco się staram, itp.”, orgazm może pojawić się spontanicznie.

Czy orgazm zależy od partnera? Jeśli jeszcze nie przeżyłam orgazmu to znaczy, że mam szukać odpowiedniego faceta, który potrafi mnie zadowolić?(chodzi o to czy są faceci, którzy każdą kobietę doprowadza do orgazmu)

Sztuka dochodzenia do orgazmu leży w połowie drogi między mężczyzną i kobietą. Oczywiście są kochankowie bardziej utalentowani od innych: mają większą intuicję, są bardziej otwarci w zadawaniu pytań, czy bardziej wytrwali w poszukiwaniach właściwych pieszczot i każdą kobietę potrafią doprowadzić do orgazmu. Niestety, takich „samorodków” jest jakieś 5%, więc sporo musiałabyś się naszukać. Po pierwsze: powinnaś przełamać się i edukować mniej pojętnego partnera. Wyrażanie swoich potrzeb nie jest niczym wyjątkowym. Ale przede wszystkim, najpierw sama musiałabyś sprawdzić, jak „działa” twój orgazm. Spróbuj przeżyć go sama ze sobą (masturbacja), bo tylko wtedy będziesz mogła dawać wskazówki mężczyznom.

Czy łatwiej osiągnąć orgazm z facetem, którego kocham?

Kobiety podchodzą do seksu bardziej „psychicznie” niż mężczyźni i dlatego nam o wiele łatwiej szczytować, kiedy kochamy. Psychiczna bliskość sprawia, że nasze ciało jest otwarte na erotyczne sygnały. Ale miłość nie gwarantuje niestety orgazmicznych uniesień. To także sprawa technik i treningu. Jeśli nigdy nie robiłaś tego sama ze sobą, ani nie udało ci się to z żadnym innym mężczyzną, nie licz na to, że miłość załatwi twój problem. Czasami też pod wpływem zakochania (na początku znajomości) jesteśmy tak spięte, nastawione na robienie dobrego wrażenia, albo zbyt zajęte dopieszczaniem partnera, że nasze potrzeby schodzą na dalszy plan. Dopiero, kiedy miłość się rozwinie i nauczymy się otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach, zwiększamy swoje szanse na orgazm.

Czym się dokładnie różni orgazm pochwowy od łechtaczkowego. Czy siłą i czasem przeżywania też?

Bardziej typowy i powszechny jest orgazm łechtaczkowy (osiąga go 2/3 kobiet). Ogłosili to w latach 60-tych Masters i Johnson, badacze, którzy obserwowali ponad 10 tys. uprawiających seks, amerykańskich par. Orgazm „pochwowy” i „łechtaczkowy” ma charakter umowny. Różnic w fizycznych doznaniach nie ma. Różna jest tylko droga dochodzenia do nich. Przy orgazmie pochwowym wystarczający ruch członka wewnątrz pochwy, który wywiera nacisk na łechtaczkę i jej okolice. Inne kobiety pieszczoty łechtaczki przed rozpoczęciem stosunku przywodzą tak blisko orgazmu, że sam stosunek dostarcza później wystarczającej podniety do ostatecznej eksplozji. Ale zdecydowana większość dochodzi tylko podczas masturbacji lub miłości francuskiej (orgazm łechtaczkowy). Bez względu na źródło pochodzenia, zdarzają się orgazmy bardzo intensywne, jak też i słabe, tzw. orgazmy mini.

Kiedy współżyję z moim partnerem, za każdym razem jestem tuz tuż blisko orgazmu, rozrywa mi ciało, czuję, że tracę kontakt z rzeczywistością i… i nic, nie mogę go dostać.

Prawdopodobnie masz jakąś wewnętrzną blokadę, która nie pozwala ci się w pełni otworzyć. Jeśli boisz się wykorzystania, wciąż kontrolujesz swoje reakcje, nie masz zaufania do partnera, nie spodziewaj się, że orgazm przyjdzie łatwo. Również poczucie winy w związku z potrzebami seksualnymi, wpojone przez rodziców, ortodoksyjna postawa religijna, czy ukryte kompleksy nasilają blokadę. Zadbaj o poczucie bezpieczeństwa i sprawdzoną antykoncepcję (brak intymnej atmosfery czy lęk o ciążę, podświadomie działają na twoje ciało). W długotrwałych związkach najlepiej sprawdzają się pigułki hormonalne lub spirala.

Czy mężczyzna może palcem doprowadzić mnie do orgazmu pochwowego? Jak ma to zrobić?

W latach 70-tych Ernest Grafenberg odkrył punkt „G” w pochwie. To splot zakończeń nerwowych w pochwie (zgrubienie wielkości ok. 1 cm) którego pocieranie może wywołać orgazm pochwowy. Do tej pory nie ma naukowego dowodu na jego istnienie, ale nie zawadzi sprawdzić osobiście. Możesz namówić twojego ukochanego, żeby zabawił się w poszukiwacza punktu G około 5-7,5 cm od wejścia do pochwy, na jej przedniej ściance, w dole brzucha) lekko pocierając zagiętym palcem wskazującym.

Czy jeśli kocham się z kimś pierwszy raz mogę mieć orgazm?

Oczywiście, to się zdarza, ale nie bądź wobec siebie zbyt wymagająca. Młode, dwudziestokilkuletnie kobiety zazwyczaj są skoncentrowane na tym, czego pragnie partner. Czują się odpowiedzialne za to, co dzieje się na linii „my” i nie potrafią jeszcze domagać się od mężczyzny spełniania erotycznych zachcianek. Doświadczenie i zdrowy egoizm przychodzą około trzydziestki: wtedy mamy większą szansę na szczytowanie z kochankiem za pierwszym razem. Nasze ciało i psychika są wystarczająco otwarte na maksymalne czerpanie przyjemności z seksu.

Ile właściwie trwa orgazm?

U kobiet orgazm trwa nieco dłużej niż u mężczyzn: średnio kilka sekund do kilku minut. Ale zdarzają się wyjątki. Przypadek kobiety opisany w książce Alana i Donny Brauer „ESO. Orgazm Długotrwały” to aż 30 minut !Na szczęście takie wyjątki są niezwykle rzadkie, w przeciwnym razie z rozkoszy traciłybyśmy przytomność. Kobiety czasem szczytują kilkakrotnie podczas jednego stosunku. Mężczyźni tylko mogą pomarzyć o orgazmie wielokrotnym!

Co to jest kobiecy wytrysk i jak wiele kobiet go ma?

Jest to dość rzadkie zjawisko występujące u kobiet z dużym temperamentem. To także zasługa partnera, który potrafi pieszczotami wywołać u ciebie taki efekt. Jest to wydzielina produkowana przez gruczoł Bartholina, znajdujący się w dolnej części pochwy. Płyn wytryskiwany jest przez cewkę moczową. Najbardziej zdumiewającą cechą kobiecego „wytrysku” jest jego obfitość: jednorazowo można wytworzyć szklankę płynu! Według hinduskiej sztuki kochania płyn ten nazywany jest amritą, czyli boskim nektarem, właściwym kobietom, które bezgranicznie oddają się miłości.

W jakich pozycjach najłatwiej osiągnąć orgazm?

Jeśli podczas „ćwiczeń” we dwoje uda wam się znaleźć punkt G, wypróbujcie jego działanie w odpowiednich pozycjach. Najlepiej, gdy w dość długim czasie członek drażni przednią ściankę pochwy, czyli pozycja „na jeźdźca” ze znacznym odchyleniem do tyłu. Druga pozycja: ty leżysz na plecach, on klęczy przed tobą, stopy opierasz na jego ramionach. Przy okazji możesz pieścić swoją łechtaczkę.

Czy mogę mieć orgazm z facetem, którego nie kocham?

Jest to możliwe. U niektórych kobiet obdarzonych temperamentem miłość nie ma nic wspólnego z doznaniami cielesnymi. Nikt jak dotąd nie wykrył takiej zależności. Ale prawdą jest, że kobiety częściej niż mężczyźni szczytują, kiedy są zakochane.

Czy są kobiety, które po prostu nie mogą mieć orgazmu pochwowego?

Oczywiście. I to 2/3 z nas. Nieporozumienia zaczęły się od Zygmunta Freuda, który stworzył teorie o rozdzielności orgazmu kobiecego. Twierdził, że ten pierwszy pojawia się podczas specjalnych pieszczot łechtaczki, podczas gdy orgazm pochwowy – niezależnie od niej. Orgazm „pochwowy” miał być intensywniejszy i świadczył o dojrzałości. Wiemy z całą pewnością, że to twierdzenie jest błędne. Nie ma nic niedojrzałego w sferach erogennych nie będących waginą i czas już pozbyć się z tego powodu kompleksów.

Jak osiągnąć orgazm pochwowy pod wpływem masturbacji?

Pod wpływem masturbacji o wiele łatwiej dojść do orgazmu łechtaczkowego. Metody są łatwe, a efekt murowany: możesz posłużyć się własnymi palcami, czy strumieniem wody. Z „urządzeniami” do wywoływania orgazmu pochwowego bywa różnie: najpopularniejsze są wibratory, ale zabawy z nimi nie zawsze bywają bezpieczne. Łatwo można przenieść na nich jakąś infekcję, czy spowodować bolesne obtarcia naskórka. W przypływie fantazji niektóre z nas sięgają po produkty spożywcze (ogórki, banany), czy świece parafinowe, ale tu jeszcze łatwiej o higieniczne wpadki. Zdarza się, że na pogotowie zgłaszają się panie, którym części „domowych wibratorów” utkwiły wewnątrz…

Nie przeżyłam dokładnie orgazmu łechtaczkowego, jak to zmienić?

Najlepiej wypróbować sama ze sobą. Masturbacja to najlepszy sposób, aby odkryć seksualne reakcje własnego ciała. Zacznij od poznania twoich miejsc intymnych. Przetestuj różne rodzaje dotyku: od muśnięć do intensywnego pocierania. Nie martw się, sama odnajdziesz właściwy tobie rytm. W osiągnięciu orgazmu mogą ci pomóc fantazje erotyczne (jeśli nie pojawiają się spontanicznie, kup sobie literaturę lub film erotyczny) albo rób to przed lustrem. Ale zadbaj najpierw o komfortową atmosferę: zrób sobie aromatyczna kąpiel, zamknij drzwi na klucz, wyłącz komórkę.

Dlaczego mam orgazm tylko w pozycji „na jeźdźca”, a w żadnej innej nie mogę dojść?

Ponieważ punkt „G”, odpowiedzialny za orgazm pochwowy, znajduje się właśnie na przedniej ściance pochwy, która w pozycji na jeźdźca jest rytmicznie pocierana. Dodatkowo członek ociera się o twoją łechtaczkę. Możesz spróbować tych pozycji z Kamasutry, w których przednia ścianka pochwy jest „w ofensywie”. Spróbuj podczas stosunku dodatkowo pieścić swoją łechtaczkę palcem (lub nakłonić do tego partnera).

Słyszałam, że podczas ciąży łatwiej osiągnąć orgazm pochwowy. Czy to prawda?

Jest w tym nieco prawdy. Część kobiet dopiero w drugim trymestrze ciąży odkrywa swój seksapil. Wszystkiemu winne są kobiece hormony, które właśnie wtedy mają największe stężenie. Cykl reakcji seksualnej znacznie się skraca, narządy płciowe są lepiej ukrwione, mamy też większa potrzebę przytulania i czułości, która często wiedzie prosto do sypialni.

Są kobiety, które osiągają orgazm pod wpływem samych tylko pieszczot (długich) piersi. Jak to możliwe?

Orgazm sutkowy jest naprawdę możliwy, ale tylko u nielicznych kobiet. Można go osiągnąć w wyniku drażnienia brodawek piersiowych albo jednoczesnego pieszcenia innych sfer erogennych. Często pojawia się on w okresie karmienia u części kobiet, które dotąd nie przeżywały orgazmu (piersi są wtedy wyjątkowo wrażliwe na dotyk).

Jak skłonić faceta, by pomógł mi w dochodzeniu do orgazmu?

Musisz udzielać mu sporo instrukcji. Ważne są szczegółowe słowne informacje. Zbuduj atmosferę odprężenia. Jeśli już odkryłaś, że osiągasz orgazm łechtaczkowy, naucz go, jakie pieszczoty prowadzą cię do niegou. Spróbuj pokazać mu dokładnie, jak robisz to sama ze sobą (może to być przy okazji przyjemny element gry wstępnej). Dzięki twoim wskazówkom on może doskonale opanować efekt, który osiągałaś do tej pory tylko solo, np. może pieścić twoją łechtaczkę oralnie, palcami czy przez pocieranie członkiem.

Słyszałam, że orgazm ma właściwości lecznicze dla naszego organizmu. Czy to prawda?

Orgazm pomoże, jeśli boli cię głowa, albo dają ci się we znaki dolegliwości menstruacyjne lub zespół napięcia przedmiesiączkowego. Orgazm prowadzi do uwalniania się w mózgu pewnego rodzaju białka, endorfin, które działają jak naturalne środki przeciwbólowe. Badania przeprowadzone w 1988 roku na Rutgers University w USA dowiodły, że seks i orgazm wywołują w leczeniu bólu głowy podobny efekt, jak dwie tabletki aspiryny. Endorfiny w swym działaniu przypominają morfinę, środek znieczulający. Objawy ustępują w pół godziny po stosunku.

Czasami przeżywam orgazm bardzo silnie, a czasami prawie zupełnie niezauważalnie. Od czego to zależy?

Jego intensywność zależy od dnia cyklu (podczas jajeczkowania jest najfajniej), atmosfery, seksualnego dopasowania, a nawet diety! Istnieją dowody na to, że po zjedzeniu pizzy, hamburgera czy frytek masz mniejszą szansę na orgazm, niż po posiłku złożonym z nabiału, chudego mięsa, ryb, warzyw czy owoców. Większość kobiet twierdzi, że masturbując się mają lepsze doznania niż podczas seksu z partnerem. Nic nas nie stresuje, nie musimy się spieszyć czy martwić o atrakcyjność. Orgazm z ukochaną osobą jest także bardziej intensywny niż ten z kochankiem jednej nocy. Przyczyną często występujących orgazmów „mini” są zaburzenia hormonalne (np.wysoki poziom serotoniny), nadmierna samokontrola, potrzeba dominacji, kompleksy.

Moja przyjaciółka chwali się, że przeżywa orgazm wielokrotny, tzn. kilka razy w ciągu jednego stosunku. Skąd się bierze i czy ja też mogę się tego nauczyć?

William H. Masters i Virginia Johnson, pionierska para amerykańskich badaczy zachowań seksualnych ludzi, przeprowadziła eksperyment z wibratorem. Odkryli, że niektóre kobiety są w stanie osiągnąć za jednym zamachem trzy do pięciu orgazmów wywołanych oralnie lub ręcznie. Natomiast przy pomocy wibratora ( co jest mniej meczące może doznać od dwudziestu do pięćdziesięciu orgazmów następujących jeden po drugim!) Ale tylko kobiety o dużym libido stać na takie wyczyny. Nie polecam wyścigów: czasem lepszy jest jeden dobry orgazm, niż seria słabych.

Co może sprawiać, że nie udaje mi się osiągnąć orgazmu?

Tylko 2 % kobiet nie jest zdolna do orgazmu z powodu wad budowy lub problemów zdrowotnych. Reszta może się go „nauczyć na każdym etapie życia. Niektóre leki przeciwdepresyjne, nasenne, przeciwlękowe, antyhistaminowe czy pigułki antykoncepcyjne obniżają zdolności do przeżywania orgazmu. Podobnie nałogowe palenie: tytoń ogranicza dopływ krwi do ścianek pochwy i łechtaczki.

Kobiety cierpiące na cukrzycę potrzebują mocniejszych pieszczot łechtaczki (dłuższej i intensywniejszej gry wstępnej) czy pieszczot oralnych. Po urodzeniu dziecka przez jakiś czas do orgazmu dochodzimy dłużej i nie jest on tak intensywny. Nadmiar obowiązków, przepracowanie, brak snu i kompleksy to także wrogowie orgazmu.

Czy orgazm to sprawa psychiczna, czy po prostu kwestia odpowiedniej stymulacji?

Zarówno umiejętności techniczne, jak i psychika mają wielkie znaczenie. Jeśli wszystkie możliwe ćwiczenia solo i z partnerem spełzają na niczym, to znaczy, że twoja psychika potrzebuje odblokowania. Duży wpływ na zdolność osiągania orgazmu ma nastawienie do seksu. W kulturach, w których kobiety uważają stosunki za obowiązek małżeński, przeżywają orgazm rzadko. Istnieje również związek między zdolnością do orgazmu a osobowością i pierwszymi doświadczeniami seksualnymi: dziewczyny mało pewne siebie, zakompleksione, nadwrażliwe i te, które zraziły się do facetów podczas inicjacji, mogą mieć kłopoty ze szczytowaniem. Wtedy wizyta u psychologa czy seksuologa może okazać się niezbędna.

Mój chłopak twierdzi, że jestem oziębła, bo nigdy nie mam orgazmu razem z nim, albo chociaż w trakcie stosunku. Jego poprzednie dziewczyny miały. Czy ze mną jest coś nie w porządku?

Uważamy się za oziębłe, ponieważ wierzymy, że wszystkie kobiety powinny przeżywać orgazm podczas stosunku, i to najlepiej razem z partnerem. Tymczasem dla większości z nas orgazm pochwowy to mit. Potrzebujemy przede wszystkim pobudzania łechtaczki, a do tego niezbędne jest zaangażowanie partnera i nasze szczegółowe wskazówki. Jeśli nigdy nie szczytujesz w tym samym czasie, co on, to nie powód do zmartwień i kompleksów. Pary, które ponosi taka ambicja, łatwo wypalają się w seksie. Ciesz się każdą przyjemnością w łóżku: kochanie się to nie popisy sprawności ciała, ale przede wszystkim doznania psychiczne.

Łechtaczka

Łechtaczka to istota kobiecej seksualności. Istnieje tylko w jednym celu – by służyć naszej rozkoszy. Jeśli lepiej poznasz tę niezwykłą część ciała, odwzajemni ci się niezapomnianym orgazmem.

Choć zależy od niej często nasza radość i satysfakcja z seksu, to wiemy o niej bardzo mało. Słowo „łechtaczka” budzi ciągle zakłopotanie, rumieniec wstydu. Podręczniki i naukowe elaboraty poświęcają clitors góra kilkanaście zdań. Do niedawna wciąż pokutowało przekonanie, że orgazm łechtaczkowy jest „niedojrzały” i wręcz niepotrzebny kobiecie. Ale pora odrzucił fałszywy wstyd i zająć się tą zaniedbaną – a tak ważną – częścią kobiecego ciała.

Mimo, że mówi się o różnych orgazmach (pochwowym, łechtaczkowym, sutkowym), tak naprawdę wszystkie orgazmy są poniekąd łechtaczkowe, bo bez tego organu machina orgazmiczna nie ruszyłaby z miejsca. Dla większości kobiet niezbędna jest ekstra pieszczota palcem, językiem czy wibratorem. W przypadku około jednej trzeciej kobiet wystarczający ruch członka wewnątrz pochwy, który wywiera pewien wpływ na łechtaczkę i otaczający ją obszar sromu: potrafią osiągnąć orgazm wyłącznie podczas stosunku. Wiele innych kobiet bezpośrednia stymulacja łechtaczki przed rozpoczęciem stosunku przywodzi tak blisko orgazmu, że ruchy frykcyjne dostarczają później wystarczającej podniety do ostatecznej eksplozji. Nawet w przypadku tzw. orgazmu sutkowego- pieszczota brodawek jedynie „uruchamia” lawinę reakcji, w której główne skrzypce gra łechtaczka.

Wrażliwe ziarnko

Niezwykły kobiecy klejnot leży tam, gdzie zbiegają się wargi mniejsze. Przypomina ziarnko grochu, ale warto pamiętać, że widoczna jest tylko żołądź. Reszta jest ukryta wewnątrz kobiecego ciała. Gąbczasta tkanka łechtaczki przypomina tą, z której zbudowana jest żołądź męskiego członka. Ale natura była dla nas bardziej hojna niż dla partnerów. Clitoris jest dwa razy bardziej czuła na erotyczne bodźce niż penis! To najbardziej unerwione miejsce w naszym organizmie, bardziej niż końce palców, usta czy język. Nic w tym dziwnego – tworzy ją przecież wiązka ośmiu tysięcy nerwów. Łechtaczka niezależnie od wieku zawsze jest do naszej dyspozycji. Nie choruje i nie traci elastyczności tak jak pochwa. W zasadzie nie reaguje na estrogen, więc niezbyt ją obchodzi, czy bierzemy pigułki antykoncepcyjne lub czy stosujemy hormonalną terapię zastępczą.

Jak działa nasz klejnot

Dla kobiet, których seks ogranicza się do 5 minut gry wstępnej i tradycyjnej pozycji klasycznej, łechtaczka to pewnie jedna z bardziej przereklamowanych części ciała. Bo clitoris nie lubi rutyny i nudy. Natura stworzyła ją, by zachęcić kobiety do przejęcia kontroli nad własną seksualnością. Naukowcy badający zachowania erotyczne odkryli, że partnerki, które szczytują łatwo i wielokrotnie, ze wszystkich sił „pomagają” mężczyznom znaleźć drogę do rozkoszy. Nie polegają na zdolnościach telepatycznych swych kochanków i nie czekają, kiedy on domyśli się, że seks nie polega tylko na włożeniu penisa do pochwy. Wiedzą, jakich pozycji i pieszczot potrzebują, by doprowadzić do orgazmu.

Musisz nauczyć partnera, jak może ci pomóc w pieszczotach. Poeksperymentujcie metodami już ci znanymi, lub sięgnijcie po nowe (np. miłość francuska, czy pocieranie członka o łechtaczkę lub wzajemna masturbacja). Udzielaj mu więcej instrukcji. Mężczyźni rzadko potrafią odgadnąć, co sprawia kobiecie przyjemność. Jeśli już odkryłaś, że osiągasz orgazm tylko poprzez stymulowanie łechtaczki, naucz go tego. Spróbuj pokazać mu dokładnie, jak robisz to sama ze sobą (może to być przy okazji przyjemny element gry wstępnej). Pomóż mu zrozumieć twoje ciało, (ważne są szczegółowe słowne informacje, sama demonstracja może mu nie wystarczyć.)

Łechtaczki nie można poganiać ani upominać. Kobieta, która martwi się, że zbyt wolno się podnieca, jeszcze bardziej się zablokuje. Natomiast partnerka, która spontanicznie oddaje się namiętności, wysyła clitoris wiadomość – wchodzę na szczyt!- i za chwilę wszystko w niej kipi. Gdy kobieta czuje podniecenie, jej łechtaczka powiększa się i wilgotnieje. To znak, że czeka ją wielka rozkosz. Przekrwiona, namiętna łechtaczka staje się dwukrotnie większa niż clitoris w stanie spoczynku. Nie jesteśmy też gorsze od mężczyzn w kwestii wzwodu. Na chwilę przed orgazmem mięśnie pochwy kurczą się, a czubek łechtaczki wysuwa się do przodu czyli osiąga erekcję. Co ciekawe, łechtaczka nie lubi przemocy. Jak podkreśla Natalie Angier w książce „kobieta. Geografia intymna”, kobiety, które padły ofiarą gwałtu lub były zmuszane do seksu prawie nigdy nie szczytowały. Ich pochwy były wprawdzie wilgotne, co zapobiegało rozerwaniu narządów rodnych, ale seks wbrew woli nie był w stanie ich pobudzić i dać im rozkosz.

Przyjemność w każdej chwili

Dzięki łechtaczce kobieta może w każdej chwili sama sobie dać rozkosz. To mit, że masturbacja utrudnia potem uzyskanie satysfakcji przy stosunku. Kobiety, które się samozapokajają, lepiej znają swoje ciała i łatwiej dochodzą do orgazmu z partnerem.

Samozaspokajanie pomoże ci poznać i zaakceptować twoje potrzeby i możliwości, podbuduje poczucie własnej wartości. W osiągnięciu orgazmu pomagają fantazje erotyczne (jeśli nie pojawiają się spontanicznie, kup sobie pisma erotyczne) lub lustro. Do pobudzania łechtaczki używamy nie tylko własnych palców. Sprawdzonym sposobem jest strumień wody skierowany na wargi sromowe. Z dostępnych w sklepach akcesoriów możemy wybierać najróżniejsze rodzaje wibratorów.

Pamiętaj, by stworzyć dobre warunki do wieczoru przyjemności – zamknij drzwi, wyłącz telefon, przygaś światła. Potem połóż się naga w jakimś wygodnym miejscu. Najpierw delikatnie muskaj opuszkami palców pachwiny, wargi intymne. Nie spiesz się – pieszczoty potrzebują czasu i specjalnej oprawy. Potem rozchyl palcami wargi i znajdź łechtaczkę. Delikatnie uciśnij ją, a potem pocieraj w różne strony. Jeśli potrzebujesz nawilżenia pośliń palec lub użyj delikatnej oliwki. Zmieniaj ucisk, prędkość i rytm pieszczot – sama wyczujesz, kiedy sprawiają ci największą rozkosz. Kiedy poczujesz pod palcami, że łechtaczka powiększa się i twardnieje, pieść się dalej, ale nie oczekuj za wszelką cenę orgazmu (zwłaszcza gdy zaspokajasz się pierwszy raz). Musisz zaufać swojemu ciału i instynktowi.

Sposób na orgazm

Odpowiednie pieszczenie łechtaczki to dla mężczyzny nie lada wyzwanie. Kobiety często skarżą się, że partnerzy albo w ogóle zaniedbują ten organ ciała, albo uważają, że im silniejsze bodźce, tym większą satysfakcję przeżywa kobieta. Tymczasem pieszczoty zbyt mocne lub zainicjowane zbyt wcześnie często jedynie drażnią lub nawet sprawiają ból. U wielu kobiet żołądź clitoris wykazuje taką wrażliwość, że byle dotknięcie sprawia im niemal ból i wolą delikatniejsze pieszczoty całego wzgórka łonowego.

Poproś partnera, by najpierw okrył pocałunkami twoje uda i podbrzusze, zanim zacznie drażnić ten niezwykle wrażliwy element ciała. Potem niech powoli schodzi językiem przez wzgórek łonowy ku sromowi. Może pobudzać łechtaczkę końcem języka, delikatnie ją ssać, pocierać palcem. Nie wstydź się reagować, gdy uznasz, że pieszczota była zbyt krótka. Jeżeli delikatnie przytrzymasz jego głowę na wysokości swojego podbrzusza, zrozumie sygnał. I nie poświęcaj się dla jego dobrego samopoczucia. Kiedy tylko pieszczota zacznie sprawiać ci ból – przerywaj ją.

Ale o łechtaczce trzeba pamiętać nie tylko podczas gry wstępnej czy seksu oralnego. Clitoris ma olbrzymie znaczenie podczas stosunku, bo to ona najczęściej odpowiada za szczytowanie u kobiety. Orgazmowi łechtaczkowemu sprzyjają określone pozycje i pieszczoty. Podczas zbliżenia mężczyzna lub sama kobieta mogą zmysłowo pobudzać clitoris dłonią. Jest to możliwe tylko w tych pozycjach, w których kochankowie nie są zbyt mocno ze sobą spleceni. Idealne są do tego pozycje od tyłu czy na jeźdźca. Niektóre erotyczne konstelacje pozwalają na drażnienie łechtaczki przez ciało partnera. W pozycji „na jeźdźca” kobieta może przeginać ciało w różne strony, tak, by jej intymne wargi pocierały wzgórek łonowy, wywierając w ten sposób dodatkowy nacisk na łechtaczkę. Większość kobiet prawdziwej przyjemności doznaje w tych pozycjach, które pozwalają im choć trochę panować nad zbliżeniem – na przykład kiedy są na górze lub na boku.

1. Maleńkie narzędzie rozkoszy

Przeciętna łechtaczka dziewczynki, mierzona od podstawy trzonu do szczytu żołędzi, ma długość 4-5 mm. U dorosłych liczy już ok. 2 cm, z których około jednej trzeciej przypada na żołądź, reszta zaś to trzon. Po osiągnięciu dojrzałości łechtaczka właściwie nie zmienia się. W niektórych przypadkach zdarza się jednak, że clitoris nieco rośnie u kobiet ciężarnych i pozostaje większa nawet po porodzie.

2. Tajemnica punktu G

Słynny punkt G jest nieraz nazywany drugą, wewnętrzną łechtaczką. Wedle opinii niektórych seksuologów jest to pięciocentymetrowa poduszeczka niezwykle czułej na bodźce erotyczne tkanki, umiejscowiona na przedniej ścianie pochwy. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że korzenie łechtaczki sięgają głęboko i całkiem możliwe, że da się je pobudzić od przeciwnej strony. Ich zda niem punkt G to nic innego, jak drugi koniec łechtaczki.

W latach 70-tych sensację wzbudziło odkrycie Ernesta Grafenberga punktu „G” w pochwie. To splot zakończeń nerwowych w pochwie (zgrubienie wielkości ok. 1 cm) którego pocieranie rzekomo wywołuje orgazm pochwowy. Do tej pory nie ma naukowego dowodu na jego istnienie, ale nie zawadzi sprawdzić osobiście. Poszukaj go na przedniej ściance pochwy, około 5-7,5 cm od wejścia, lekko naciskając palcem wskazującym, lub poproś o to partnera. Jeśli podczas ćwiczeń uda wam się znaleźć punkt G, wypróbujcie jego działanie w odpowiednich pozycjach. Najlepiej, gdy w dość długim czasie członek drażni przednią ściankę pochwy, czyli pozycja „na jeźdźca” ze znacznym odchyleniem do tyłu. Druga pozycja: ty leżysz na plecach, on klęczy przed tobą, stopy opierasz na jego ramionach. Nie przejmuj się, jeśli go nie znajdziesz: w podobnej sytuacji jest ok. 2/3 kobiet.

3. Okrutna tradycja

W krajach muzułmańskich czy północnoafrykańskich małe dziewczynki wciąż poddaje się okrutnemu zabiegowi amputacji łechtaczki- klitoridektomii. Co najmniej sto milionów kobiet ma wycięte genitalia. Zabieg wykonuje się bez znieczulenia, w niesterylnych warunkach, zwykle za pomocą prymitywnych ostrzy. Niekiedy dziewczynka od razu wykrwawia się lub umiera z powodu zakażenia krwi lub gangreny. Jeżeli przeżyje, to przez całe życie musi walczyć z bólem i infekcjami. Od kilku lat z tym strasznym obrzędem walczy słynna modelka z Somalii Waris Dirie, która jako dziecko również została obrzezana. Ale i w Europie lub w USA dziewczynki o dużych łechtaczkach poddaje się często zabiegom chirurgicznym – ich narządy bywają skracane, wciągane lub całkowicie usuwane. Taka operacja może się jednak skończyć okaleczeniem lub doprowadzić do sytuacji, że kobieta nie będzie odczuwać przyjemności z seksu.

Zabiegi takie są wykonywane, np. w plemieniu Banda w Afryce Równikowej, w Sudanie, w plemionach Kamba, Kikuju, Nandi w Afryce Wschodniej, u 10-letnich dziewcząt w plemionach Liberii.

W Abisynii klitoridektomia była wykonywana po to, by utrudnić współżycie, a w Beludżystanie zabieg wykonywano tuz przed zawarciem małżeństwa, co miało rzekomo w przyszłości ułatwić poród. W różnych społecznościach robi się to dla odmiennych, (ale czysto wyimaginowanych) celów, tj. ułatwienie współżycia seksualnego, zachowanie higieny, jako wyraz symbolicznego odejścia od dzieciństwa. Umiejętność znoszenia bólu jest traktowana jako sprawdzian dorosłości, a krew oznacza mistyczną więź świata żywych ze światem zmarłych. Wierzy się, że zabieg ten pomaga w przenoszeniu wrażliwości z łechtaczki na pochwę i dzięki niemu kobieta ma zdolność do osiągania orgazmu pochwowego. Są to jednak tylko zabobony.

* Intensywność orgazmu zależy od dnia cyklu (podczas jajeczkowania ponosi nas najbardziej), atmosfery, seksualnego dopasowania, a nawet diety! Istnieją dowody na to, że po zjedzeniu pizzy, hamburgera czy frytek masz mniejszą szansę na orgazm, niż po posiłku złożonym z nabiału, chudego mięsa, ryb, warzyw czy owoców.

* Duży wpływ na zdolność osiągania orgazmu przez kobietę ma jej nastawienie do seksu. Zostało udowodnione, iż w kulturach, w których kobiety uważają stosunki płciowe za obowiązek małżeński, przeżywają orgazm rzadko, natomiast w tych kulturach, w których uważają je za przyjemność, szczytują znacznie częściej.

* Istnieje również związek między zdolnością kobiet do przeżywania orgazmu a osobowościowymi cechami kobiet. Kobiety z obniżoną zdolnością do orgazmu odznaczają się brakiem pewności siebie, słabym poczuciem własnej wartości, wzmożoną wrażliwością.

* Najbardziej powszechny jest orgazm łechtaczkowy. Ogłosili to w latach 60-tych Masters i Johnson, badacze, którzy obserwowali ponad 10 tys. uprawiających seks, amerykańskich par. Możemy się go „nauczyć” poprzez masturbację. Oprócz ok. 5% kobiet (chorych na cukrzycę, akoholiczek czy z wrodzonym niskim popędem) każda z nas ma szansę go przeżyć.

* Najintensywniejsze doznania mamy z masturbacji. Nic nas nie stresuje, nie musimy się spieszyć czy martwić o atrakcyjność. Orgazm z ukochaną osobą jest także bardziej intensywny niż ten z kochankiem jednej nocy.

* Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że 40% kobiet przeżyło pierwszy orgazm w czasie masturbacji, 29% w czasie pettingu, 27% w trakcie stosunku, 5% podczas snu, a 1% w następstwie fantazjowania. (wg Słownika encyklopedycznego Miłość i Seks autorstwa Zbigniewa Lwa-Starowicza)

* Leki przeciwcholinergiczne mogą osłabiać zdolność orgazmu.

* Kobiety cierpiące na cukrzycę odczuwają mniejszą intensywność doznań podczas seksu. Potrzebna jest wtedy silniejsza stymulacja łechtaczki przez dotyk (dłuższa i intensywniejsza gra wstępna) czy pieszczoty oralne.

* Po urodzeniu dziecka na jakiś czas orgazm i seks przestaje się dla nas liczyć. Wszystko przez hormony. Do orgazmu dochodzimy wtedy dłużej i nie jest on tak intensywny. Nie należy wpadać w panikę, ale warto uzbroić w cierpliwość partnera.

* Nadmiar obowiązków i przepracowanie wpływają negatywnie na twoją zdolność przeżywania orgazmu

Trackback from your site.

Violetta Nowacka

Violetta Nowacka - psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, coach. Magister psychologii (dyplom UAM Poznań) Terapeuta NLP (Certyfikat psychoterapeuty NLP (Instytut H. Ericksona w Berlinie) Dyplom Instytutu Zdrowia Seksualnego pod kierownictwem prof. Zbigniewa Lwa Starowicza – tytuł specjalisty ds. edukacji seksualnej Trener biznesu (Dyplom Trenera Biznesu MODERATOR) Uznaniowy Certyfikat Doradcy Online, przyznany przez Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego Członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Członek Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego

Adres

SELF Przyjazne Terapie
Wierzbięcice 36/11, Wejście 11A i 11B
61-568 Poznań (Wilda)

Godziny otwarcia

Poniedziałek – Piątek: 8 – 20
Sobota: 8 – 20
Niedziela: nieczynne

Szybki kontakt

Telefon: 61 639 41 46
Komórka: 606 302 977
E-mail: sekretariat@self-psychologia.pl