Dorosła pasierbica

Napisane przez: Violetta Nowacka | Dnia: 27.02.2015

Jak mam przekonać pasierbicę, że nie jestem typową macochą?


Stosunki między drugą żoną mężczyzny, a jego dorosłą córką z pierwszego małżeństwa bywają trudne. Być macochą jest trudno, zwłaszcza, kiedy zajmuje miejsce po byłej żonie, która jest lub była dla dzieci wzorem do naśladowania. Jeśli zależy jej na dobrych stosunkach z mężem- musi posiąść trudną umiejętność- nauczyć się lubić, szanować, a nawet kochać jego dzieci, które najczęściej wcale nie pragną żadnej zażyłości i odrzucają przyjacielskie gesty. Nic w tym dziwnego: dzieci czują żal do ojca, że zastąpił ich matkę inną kobietą. Nawet, gdy ona już nie żyje, szacunek i pamięć o niej nie pozwalają dzieciom na zaakceptowanie nieuchronnej rzeczywistości- nowej żony w życiu taty. Macochy poruszają się często na oślep w zaskarbianiu sobie uczuć dzieci męża i tracą wyczucie, co jest na miejscu, a co staje się dla dzieci krępujące. Każą mówić do siebie „mamo”, proponują spędzanie wspólnych wakacji, narzucają się z niesieniem pomocy i wypytywaniem o osobiste sprawy. Zapewniają o przyjaźni, a nawet miłości o wiele za wcześnie, niż powinny, tzn. wtedy, gdy dzieci nie są na to jeszcze psychicznie gotowe. Dzieci natomiast często bywają zazdrosne i egoistyczne: odrzucając życzliwość macochy. Drogi do pojednania nie da się pokonać na skróty. Obie strony muszą wykazać bardzo dużo cierpliwości. W grę wchodzą przecież bardzo delikatne uczucia. Głównymi problemami w tych uczuciach są zazdrość i poczucie winy. Jak sobie z nimi radzić i unikać podstawowych błędów w relacji macocha- dorosła pasierbica?


Macocha Alina, 44 lata
Wyszłam za Tadeusza trzy lata po śmierci jego żony. Wbrew opinii jego córki, Joanny, wcale go nie uwiodłam i nie zaprowadziłam do ołtarza. Nie chciałam go naciskać. To on pierwszy zaproponował wspólne życie i małżeństwo. Z innymi jego dziećmi jestem w dobrych stosunkach, ale Joanna nie daje mi szansy. Zupełnie mnie nie akceptuje i torpeduje  każdy dobry gest z mojej strony. Bardzo zależy mi na dobrych stosunkach z rodziną Tadeusza. Nie tylko dlatego, że go kocham, ale po prostu- lubię żyć w ludźmi w zgodzie. Czeka nas wiele wspólnych lat, więc posiadanie wroga w rodzinie psułoby atmosferę podczas każdego spotkania. Wiem, że wtargnęłam w ich świat zupełnie znienacka, ale takie jest życie. Zdarzają się tragedie, ale można ułożyć sobie przecież życie na nowo. Ona mi zarzuca, że chcę zastąpić jej matkę, ale przecież tak nie jest. Oferuję tylko pomoc, przyjaźń, zainteresowanie. Czy to coś złego? Ona jest taka skryta i poważna, zupełnie odwrotnie niż ja. Próbuję wciąż nowych sposobów na zbliżenie, ale wszystko na nic. Kiedy przychodzi w gości, a ja bawię się z jej synkiem, dosłownie zamiera i obserwuje każdy mój ruch, jakby myślała, że coś mu zrobię. Kiedy wręczyłam jej prezent na urodziny, odparła: – Niepotrzebnie się fatygowałaś… To mnie bardzo zabolało. Ostatnią deską ratunku była propozycja wspólnej wizyty na grobie jej matki. Myślałam, że kiedy uszanuję jej pamięć, w końcu puszczą lody. Jakże się myliłam. Joanna poczerwieniała na twarzy i wypaliła: „Zajmij się swoimi sprawami. Moja mama nie powinna cię obchodzić”. A przecież powinna, bo to z jej bliskimi mam teraz do czynienia i jej pamięć wciąż jest między nimi obecna, a więc jak najbardziej dotyczy mnie. Czuję się bezradna i myślę o tym, żeby się poddać. Czy zrobiłam wszystko jak należy?


Pasierbica Joanna, 28 lat
Moja mama zmarła cztery lata temu, a już w trzy lata potem mój tato ożenił się po raz drugi. Nie mogłam przywyknąć do tej myśli, że tak szybko pocieszył się po jej śmierci. Jej miejsce w naszym domu rodzinnym zajmuje teraz obca dla mnie kobieta, Alina. Najgorsze jest to, że ona na siłę stara się być dla mnie miła i zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że ja nie chcę żadnej przyjaźni. Jestem zła, że wtargnęła w nasze życie i chce teraz zastępować mi matkę. Na szczęście nie każde mówić do siebie „mamo”, ale po imieniu. Nie wiem dlaczego przyniosła mi prezent na urodziny. Kiedy odwiedzam tatę, częstuje ciastem z własnego wypieku, zagaduje o sprawy osobiste i bawi się z moją córką. A jeszcze do niedawna to mama ją przytulała! Drażni mnie, że Alina jest w gorącej wodzie kąpana. Ciągle mówi, a właściwie papla, zadaje zbyt osobiste pytania i jest taka wylewna, że aż mnie to krępuje. Ja przyzwyczajam się do ludzi powoli, ostrożnie. Ona myśli, że uczucia można kupić dobrymi uczynkami. A mnie się wydaje, że do tego potrzeba czasu. Samo życie pokaże, czy zdamy egzamin na dobrą rodzinę. Na razie chcę ją trochę poobserwować, a nie od razu się przyjaźnić. Na domiar złego to ja wychodzę na tą „złą”. Obawiam się, że jeśli dalej sprawy będą toczyć się w takim tempie, na dobre się od niej odsunę. Nie wiem, skąd jej przyszedł do głowy pomysł, aby w święto zmarłych proponować mi wspólną wizytę na grobie mamy! Czyżby była aż tak głupia, by pomyśleć, że przy niej zapomnę, kto był dla mnie najważniejszy?


komentarz
Obie strony popełniają błędy. Alina ma dobre intencje, ale nie bierze pod uwagę np. różnic w usposobieniu między nią, a pasierbicą. Chciałaby zaprzyjaźnić się szybko, bo jest otwarta i spontaniczna. Niestety, każdy człowiek ma inną osobowość i uznaje inne tempo przystosowywania się do nowych sytuacji, zwłaszcza tak trudnych. Skryta i powściągliwa natura pasierbicy powinna skłonić ją do zmiany taktyki- zrezygnowania z metody „zagłaskania kotka” i działania z większą rezerwą. Aby stosunki macocha- pasierbica znacznie się ociepliły, potrzebny jest czas: średnio zajmuje to dwa lata. Przyśpieszanie procesu integracji na siłę może przynieść odwrotny skutek. Alina nie wzięła pod uwagę istotnej sprawy: to, co uznaje ze strony Joanny za uprzedzenie i przejaw złej woli może być także efektem nie pogodzenia się ze stratą mamy. Może Joanna była z nią bardziej niż reszta rodzeństwa związana emocjonalnie i dlatego tak trudno jej przeżyć fakt, że już jej nie ma? Nie pożegnała się jeszcze z matką, a więc nie jest w stanie zaakceptować naturalnego następstwa tego faktu- obecności innej kobiety w życiu ojca. Tu wcale nie musi chodzić o charakter Aliny: Joanna w równym stopniu nie zaakceptuje każdej innej kobiety, dopóki nie upora się z żalem po stracie mamy.
Alina może być spokojna: zrobiła wszystko, co mogła, ale może trochę zbyt szybko. Nie powinna się poddawać, lecz zwolnić tempo nawiązywania przyjaźni i nie oczekiwać cudu z dnia na dzień. I oczywiście: pozbyć się poczucia winy, że nie potrafi wzbudzić w Joannie sympatii. Potrzeba lat, aby obie przekonały się, co tak naprawdę dla siebie znaczą.


pytania


JA I MOJA PASIERBICA


1. Dlaczego pasierbice są tak niechętnie nastawione wobec obecnych żon swoich ojców?


Może to wynikać z lęku o własną pozycję w życiu taty. Czują się zagrożone, że teraz jego uwaga skupi się na nowym obiekcie i już nie będą „kochanymi córeczkami tatusia”, nawet jako dorosłe kobiety. Mogą więc posuwać się do ciosów „nie fair”, takich jak otwarta krytyka, ośmieszanie w towarzystwie, ignorowanie ich życzliwości, a nawet zemsta (intrygi)


2. Jak powinna zareagować macocha, kiedy dorosła pasierbica w obecności innych osób krytykuje ją lub porównuje do matki?


Najlepiej jeśli nie da się sprowokować do kłótni, a jedynie wyrazi swoją asertywną opinię, np. „jestem innego zdania.” „jestem inna od twojej mamy, ale to nie oznacza, że gorsza.” Wyciąganie ciężkich argumentów oznaczałoby linię obrony, co pasierbica mogłaby odczytać: „tylko winni się tłumaczą”.


3. Jak powinna zareagować macocha, kiedy dorosła pasierbica w jej obecności wspomina matkę i wychwala jej zalety?


Uśmiechnąć się i krótko podsumować „doskonale cię rozumiem. To musi być wspaniała osoba.” To może być test. Jeśli będziesz zbyt wylewna i hojna w komplementach, ona może odczytać to jako nieszczerość i podlizywanie.


4. Jak powinien zachować się mężczyzna, którego któraś z rywalizujących kobiet prowokuje, by opowiedział się po jej stronie?


Często córka lub żona celowo prowokuje ostrą wymianę zdań w obecności pana domu, aby sprawdzić jego lojalność. Oczekuje, że jeśli stanie po jej stronie, ta druga już jej nie zagrozi. Mężczyzna stoi w tym wypadku między młotem a kowadłem: z jednej strony czuje się winny wobec córki i chciałby jej to jakoś wynagrodzić, a z drugiej- chce sobie zaskarbić miłość nowej wybranki. Idealnym wyjściem jest uniknięcie werdyktu i sprowadzenie rozmowy na neutralny grunt.


5. Jak zareagować, kiedy tato kupuje taki sam prezent córce i nowej żonie?


Panowie uważają, że taki sam prezent pogodzi zwaśnione kobiety. Ale faktycznie może wywołać u córki zazdrość i podważyć jej poczucie bezpieczeństwa w swojej roli. Im bardziej ten prezent ma wartość intymną, tym łatwiej o podsycanie rywalizacji, a więc tym trudniej zachować zdrowy rozsądek. Niemniej jednak dużo zależy od podejścia obu kobiet. Najlepiej, kiedy ten nietakt potraktują z dużą rezerwą- nie będą o nim mówić między sobą, a na osobności podziękują darczyńcy i zakomunikują, żeby na przyszłość wybrał dla nich coś różniącego się.

Konsultacje

Zespół psychologów i terapeutów dla dzieci, młodzieży i dorosłych zaprasza na konsultacje. Nasi psychologowie prowadzą zarówno terapię indywidualną, jak i terapię dla par oraz rodzin. Pomoc psychologiczna to nasza pasja, a nasz zespół terapeutów został stworzony po to, by pomagać ludziom na jak najszerszą skalę. Jeżeli poszukujesz dobrych specjalistów, którzy w fachowy sposób udzielą Ci wsparcia, skontaktuj się z naszym gabinetem psychologicznym w Poznaniu. Formę terapii oraz metody pracy dostosowujemy indywidualnie do potrzeb i zasobów klienta. Przyjazna psychologia to nasza wizytówka. Pomagamy także on-line.

Pomagamy także ON-LINE

Nie musisz wychodzić z domu, aby rozwiązać swoje problemy. Kontakt ON-LINE to bardzo praktyczna forma spotkań, zwłaszcza, jeśli nie mieszkasz w Poznaniu. Zapraszamy na terapię on-line lub spotkania telefoniczne.

Facebook
Contact

Umów się do psychologa

Chcesz umówić się na wizytę? Zapraszamy do kontaktu z sekretariatem!

Umów się na wizytę!