
Pikantne słówka
Dlaczego szeptanie słów podczas seksu może być podniecające?
Słuch to bardzo ważny zmysł dla erotycznych emocji- jest kompatybilny z dotykiem i wzrokiem. Od dawna wiadomo, ze kobiety są lepszymi specjalistkami od mówienia- werbalnego wyrażania emocji niż mężczyźni- oni wolą patrzeć, słuchać, dotykać. Słowa partnerki są dla nich ważnym potwierdzeniem ich czynów- czyli tego, co wyprawiają z kobietą podczas miłosnych gier. Pikantne słówka są potwierdzeniem męskości, dowartościowują mężczyzn . Oni często mają kłopoty z odczytaniem emocji kobiety z samej tylko mowy ciała, potrzebują więcej dosłowności od nas.
Zwłaszcza w drugiej części miłosnego tete a tete, kiedy podniecenie sięga zenitu, pikantne słowa mają największą siłę rażenia. Wtedy możemy przystąpić do śmiałych tekstów, bez obawy, że zostaniemy krytycznie osądzone. W tym momencie seksu górę biorą zmysły, a one nie pozwalają na logiczne przetwarzanie informacji. Działają wyłącznie na podświadomość i ośrodek przyjemności.
Słowne świństewka pobudzają także wyobraźnię i zachęcają do śmielszych czynów. Są jak wskazówki dla wyobraźni, która tworzy podniecające obrazy. One z kolei domagają się spełnienia, wprowadzenia w czyn. I tak wzbogaca się życie seksualne dwojga ludzi, następuje odblokowanie i uwolnienie fantazji.
Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach trochę nie doceniamy słów erotycznych. Ani tych pisanych w liście. Ani tych mówionych. Teraz prasa trochę piszę o roli erotycznych słów w smsa’ch, ale to nie to samo. Mężczyźni mogą lubić podniecać się za pomocą słów, bo przecież dzwonią na numery 0700. co Pani na ten temat myśli?
Tak, popularność seks-telefonów lawinowo wzrasta, ale to jest usługa klient- prostytutka. W normalnych związkach mężczyznom bardzo trudno jest domagać się spełnienia fantazji i wykrztusić to, co tak łatwo przychodzi mu z kobietą anonimową. ( z reguły jednak panowie są biernymi słuchaczami, stroną aktywną i mówiącą więcej jest kobieta). To jest wciąż problem mentalności- polskiej pruderii, poszukiwaniem partnerów romantycznych, a nie realnych. Wciąż oddzielamy to, co można robić i mówić do partnerki, żony, a co do kochanki, czy prostytutki. Taka dwulicowość zawsze źle się kończy- narastaniem nieporozumień także w innych dziedzinach wspólnego życia.
Fakt, ze wzrasta popularność flirtowania przez sms-y, czy on line wcale nie wróży dobrze erotycznej komunikacji. Słowa przechodzą do lamusa, bo łatwiej jest coś napisać, niż powiedzieć. Uczymy się adoracji i wyrażania emocji na skróty, więc kiedy jesteśmy już razem w łóżku sądzimy, ze wszystko zostało już powiedziane (robota zrobiona). A przecież to właśnie słowa, dźwięk, tembr głosu są tak znakomitymi podnietami podczas miłosnego aktu.
Co ciekawe, kiedy pytałam facetów, czy lubią kiedy kobieta świntuszy w łóżku byłam przekonana, że powiedzą, że w domu wolą nabożny wierny seks. Ale z prostytutką poszli by na całość: przekleństwa rodem z porno kaset. Faceci uświadomili mi, że jest inaczej. Znowu wygrał złoty środek. Pewien kolega powiedział mi, że najbardziej go kręciła pewna dziewczyna, która zaczynała grę wstępną od wyszeptała mu do ucha: Misiaczku, zrób mi coś niegrzecznego. Pikantne. Ale nie przegięte w stronę wulgarności. Co Pani o tym myśli?
Z doświadczenia wiem, że wszelkiego typu zmiękczenia, misiaczki, skarbeńki, itp. są dobre podczas przytulania. Tak naprawdę podczas seksu każdy mężczyzna chciałby usłyszeć coś konkretnego- im bardziej dosłowna instrukcja, czy propozycja, tym bliżej do spełnienia męskiej fantazji. Oczywiście, nie wszyscy mężczyźni mają jednakowe potrzeby, każdy preferuje swój własny słownik, poziom kultury, ma swoje granice. Ale ogólnie rzecz biorąc kobiety mają inne pojęcie o wulgarności niż mężczyźni- używają bardziej delikatnych i oględnych słów, bo wydaje im się, że inne będą niestosowne.
Drugi kolega opowiadał mi, że był maksymalnie podniecony, kiedy spotkał dziewczynę, która na co dzień wyglądała jak grzeczna dziewczynka: kucyki, warkoczyki, krótka spódniczka, sweterek. W łóżku była wulkanem. Przemieniała się w perwersyjna pannę. Mówił: Klęła mi prosto do ucha. Nie wiem dlaczego, ale to mnie rajcowało do granic możliwości. Fakt traktowałem tę pannę, jak kobietę do łóżka. Seks z nią był jak wkraczanie na zakazane terytorium, na które kobiety, z którymi do tej pory miałem przyjemność, nie chadzają. Ona działała na mnie jak żadna. Nie chciałbym z nią być. Ale do łóżka poszedłbym z nią zawsze. Przyznam się, że teraz czasem szukam kobiet w jej typie. Mam nadzieję, że kiedy będziemy w sypialni, one odegrają tamte perwersyjne sceny. Bez skutku.
Tamta panna była jedna na milion. Proszę o komentarz.
Skrajnie wyzwolone panie, które świntuszą bez ograniczeń mogą wzbudzać lęk zwłaszcza wśród mężczyzn niezbyt dowartościowanych seksualnie. Wtedy, owszem, będą pragnęli z nią seksu, ale na partnerkę wybiorą bardziej nobliwe damy. Dlaczego? Ponieważ ich niskie poczucie własnej wartości będzie podpowiadało im, że śmiała kobieta może w każdej chwili zmienić obiekt zainteresowania. Ze strachu przed odrzuceniem i zdradą zrezygnują ze swoich pragnień i wybiorą bezpieczny półśrodek (wróbla w garści zamiast kanarka na dachu). To oczywiście stereotyp, ale połowa społeczeństwa posługuje się w łóżku myśleniem stereotypowym.
Wypowiedź kolegi: Uwielbiam kiedy w łóżku kobieta szepcze mi coś cicho do ucha. Jej oddech tak blisko na mojej skórze. To mnie podnieca i jednocześnie rozśmiesza. Chcę więcej i więcej. Czasem gadamy sobie w łóżku: w czasie gry wstępnej, podczas i po. Lubię to. Nie znoszę natomiast nadętej atmosfery: kiedy partnerzy wzajemnie zatykają sobie usta językiem. I tworzą nabożnie romantyczną atmosferę w łóżku. To dla mnie nuda i sztywność!!! Proszę o komentarz.
Oczywiście, nie każdy jest stworzony do używania pikantnego słownika. Na to składa się cała osobowość: wzorce wychowania, doświadczenia seksualne, temperament. To, co dla jednego jest nudą, dla innego wspaniałym romantycznym przeżyciem. Jeśli tylko dwoje ludzi znajdzie ze sobą w łóżku wspólny język ( np. dotykiem, wzrokiem) i nie będzie czuło się niespełnione, nie ma sensu namawiać ich na erotyczne dialogi. Po prostu preferują bodźce z innych zmysłów i tyle. Oczywiście, jeśli niechęć do używania języka jest wynikiem zablokowania, uprzedzeń, czy traumy- należy się z tego wyzwalać małymi krokami (np. pod okiem psychologa, seksuologa)
Wypowiedź kolegi: Jestem romantykiem. W łóżku liczy się chemia, mowa ciała gesty. Wystarczy patrzeć kobiecie w oczy i czuć ją, jej ciało, by rozumieć czego ona potrzebuje. Gdy ludzie się kochają, nie potrzebują słów do odkrywania swoich potrzeb. To się po prostu dzieje. Bez słów. Gadanie w łóżku to farsa. Gdyby moja partnerka nawijała mi tekstami: mocniej, szybciej itp., czułabym się jak żołnierz na musztrze. Ja też bym nie chciał mówić jej: „Kochanie, wskocz na mnie bo lubię na jeźdźca.” Wolę dać jej to do zrozumienia gestem. Kobiety są wrażliwe odczytują takie znaki.
Do tej wypowiedzi pasuje komentarz powyżej.
Wypowiedź kolegi: Wyjechałem na stypendium do Sztokholmu. Pół roku rozstania z dziewczyną. Pół roku bez seksu. Musieliśmy sobie jakoś radzić. To nie odbyło się tak, że postanowiliśmy pewnego razu zacząć gadać sobie świństwa i banały w typie: „Opowiedz mi w co jesteś ubrana”. To miało swoją rozbiegówkę, to się rozwijało z rozmowy na rozmowę. Najpierw mówiliśmy o tęsknocie, potem o pożądaniu. Ona robiła to delikatnie. Nie klęła. Nie jęczała jak szalona podczas masturbacji. Ale potrafiła sprawić, że emocje były gorące. Wyznawaliśmy sobie najskrytsze pragnienia, fantazje. Pewnie nigdy byśmy sobie tego nie powiedzieli, gdyby nie to rozstanie. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że te erotyczne rozmowy nas po prostu zbliżyły. Proszę o komentarz.
To piękne odkrycie- dzieło przypadku. Potrzeba matką wynalazku- spełniło się przysłowie. Często nie doceniamy tego, co mamy, kiedy dostępne są inne sposoby rozładowania napięcia- przyjęte za „bardzie popularne i na miejscu”. W końcu seks przez telefon obarczony jest piętnem wulgarności ( z powodu płatnych seks-telefonów). Ludzie potwornie boją się być uznani za nienormalnych, perwersyjnych, boją się etykietek nawet sami przed sobą. Kiedy odkrywają, jak przyjemne i bezpieczne dla obecnego związku jest łamanie tabu , zyskują nowy stopień wtajemniczenia w ars amandi.
Niektóre kobiety boją się, że jak zaczną mówić podczas seksu w łóżku świństwa zszokują swojego partnera i że to im odbierze respekt i szacunek. jak można tego uniknąć?
Sprawdzając jego potrzeby i tolerancję powoli, np. wspólnie oglądając film erotyczny, lub tak jak pisałam w punkcie 1- wzajemne czytanie sobie ulubionych kawałków z literatury erotycznej – stopniowo coraz bardziej odważnych i sprawdzanie jego reakcji. Można tez go pytać w trakcie: „co byś chciał usłyszeć, co cię kręci?” Facet w ekstazie wyjawi swoje najskrytsze fantazje. Wtedy unikniemy pomyłek. Można też zabawić się w grę pt. „wymyślamy nazwy na nasze narządy i różne etapy seksu.” Pod pretekstem wymyślania wspólnego erotycznego słownika można wiele dowiedzieć się o jego potrzebie wulgarności.
Trackback from your site.


