• Psycholog Poznań

Romans z żonatym

Written by Violetta Nowacka on . Posted in Sztuka życia

Mam romans z żonatym

Romans żonatego mężczyzny z kobietą stanu wolnego nie wywołuje konfliktów, kiedy dwoje ludzi spotyka się ze sobą w tym samym, jasno ustalonym na początku celu- obie strony chcą niezobowiązującego seksu, wzajemnej adoracji, przygody i dowartościowania. Ale rzadko scenariusz romansu przebiega według ustalonych zasad. Z reguły na początku nikt nie stawia warunków: żonaty mężczyzna jest zafascynowany nową partnerką i okazuje jej dużo czułości, natomiast samotna kobieta zakochuje się i odczytuje jego zachowanie jako zwiastun przyszłej miłości. Zaczyna więc po cichu snuć plan, jak go odbić żonie. Zwykle w takim układzie to kochanka zaczyna zmieniać ustalone reguły i stawiać warunki. Manipuluje, szantażuje, w końcu, w akcie desperacji, każe wybierać. Angażuje się bardziej niż on, a wtedy mężczyzna traci kontrolę nad jej zachowaniem i całym „nielegalnym” związkiem, obawia się reakcji kochanki „w afekcie”, (zdemaskowania romansu przed żoną i otoczeniem) i okazuje irytację jej żądaniami. Jeśli naciski się nasilają-odchodzi, bo nie czuje się na siłach zmieniać swojego dotychczasowego życia, wziąć na siebie odpowiedzialności za cierpienia rodziny, którą stworzył. Czy w związku o tak nierównych przywilejach kobieta może poczuć się ważna i ceniona, czy powinna domagać się więcej uwagi i wspólnie spędzonego czasu?

Kamila, 25 lat

Od trzech lat żyję w związku z żonatym mężczyzną. Leszek jest lekarzem w szpitalu, w którym pracuję jako pielęgniarka. Zakochałam się w nim od razu, kiedy przyjęto mnie do pracy. Był moją pierwszą wielką miłością. Może i ostatnią…Wiedziałam, że na wiele nie mogę liczyć. Miał udany związek, wspaniałą żonę i dwuletniego synka. Dużo razem pracowaliśmy, często zostawaliśmy razem na nocnych dyżurach. Kiedy zrobiliśmy to pierwszy raz, czułam się taka wyróżniona. Obiekt moich marzeń w końcu zwrócił na mnie uwagę. Nie chciałam nic więcej, tylko móc się z nim spotykać i kochać za wszelką cenę. Postawił warunki jasno: – Jesteś wspaniała, ale nie mogę rozwieść się z żoną. Nie rozmawiajmy o tym. Cieszmy się sobą. Może kiedyś to się zmieni… Ta niewinna obietnica od tej pory kiełkowała we mnie. Choć on ciągle nalegał na ukrywanie związku, wierzyłam, że kiedyś to ja zostanę jego żoną. Pomagał mi finansowo, był taki czuły. Pamiętał o wszystkich jubileuszach i ważnych datach. Ale nigdy nie zapraszał do kina czy restauracji. To było dla niego zbyt niebezpieczne. Spotykaliśmy się prywatnie wyłącznie w ciągu tygodnia. Na początku wynajmował pokój w hotelu, potem przyjeżdżał na stancję, gdzie mieszkałam. Nigdy nie więcej niż dwa razy w tygodniu. Zawsze po cichu, ukradkiem. Wiedziałam, że wraca do żony i z czasem coraz bardziej mnie to bolało.

Najgorsze są weekendy i święta. Kiedy moje przyjaciółki opowiadają mi, jak wspaniale spędzają czas ze swoimi chłopakami, wyjeżdżają, tańczą, spotykają się z ludźmi, ogarnia mnie głęboki smutek. Po roku znajomości Leszek zaprosił mnie na zagraniczną wycieczkę. W tym czasie jego żona wyjechała na sympozjum, więc miał wolną rękę. Wciąż żyję wspomnieniami tamtego wyjazdu. Taka propozycja nigdy więcej się nie powtórzyła. Cierpliwe czekanie na nic się nie przydało. Coraz częściej zaczynam narzekać na jego bierność, brak inicjatywy. Tylko w łóżku, albo pod wpływem alkoholu czasami mówi, że mnie kocha i że tak nie będzie zawsze. Ale i tak tracę wiarę, że on kiedykolwiek podejmie jakąś decyzję. Może jest mu wygodnie tak żyć i tylko marnuję z nim czas? Leszek denerwuje się, kiedy go naciskam i wymuszam więcej czasu dla siebie. Czy ja robię coś niewłaściwie? Czy w ogóle mogę od niego czegoś wymagać, skoro on ma żonę i nie chce od niej odejść?

Leszek, 36 lat

Kamila jest dla mnie bardzo ważna. Pracuję w stresie, mam na głowie tyle obowiązków, a ona to istny balsam: dobra, czuła, niewymagająca. Moja żona jest zbyt pochłonięta własną karierą, żebym mógł od niej oczekiwać oparcia. W ciągu tych wspólnych trzech lat bardzo się zżyłem z Kamilą, ale nigdy nie rozmawialiśmy o moim rozwodzie. Taki był układ. Mam syna i przenigdy nie mógłbym go zawieść. Do niedawna Kamila to rozumiała. Ale ostatnio stała się bardziej wymagająca. Kiedy się żegnamy, płacze i nie chce mnie wypuścić. Czasami udaje chorą, żebym tylko został i opiekował się nią. Wiem, że to gierki, ale powoli zaczynają mnie męczyć. Ona łamie ustalone zasady: dzwoni do mnie na komórkę, kiedy jestem w domu. W weekendy pisze sms-y. Niejeden raz musiałem się z nich gęsto tłumaczyć przed żoną. Kamila twierdzi, że ją zaniedbuję. Żali się, że kiedy w święta i weekendy wybieram towarzystwo rodziny, czuje się taka samotna. Ale czego ona ode mnie wymaga? Przecież nigdy niczego jej nie obiecywałem. Nie rozumie, że skoro zgodziła się na taki układ, musi godzić się na samotność. W końcu robię, co mogę, ale rozdwoić się nie mogę. Próbuję jej to wynagrodzić w tygodniu, ale chyba coraz mniej ją to zadowala. Czuję, że ten związek zbliża się do niebezpiecznej granicy. Nie jestem w stanie zaspokoić jej żądań. Obawiam się, że Kamila chce czegoś więcej, a rozżalona kobieta może posunąć się do wszystkiego. Coraz częściej myślę, aby to zakończyć. Tak byłoby najlepiej dla wszystkich.

Komentarz:

Konrad i Kamila wyraźnie rozmijają się w swoich oczekiwaniach co do ich związku. Choć na początku Kamila zgodziła się na podyktowane przez Leszka warunki, zrobiła to z myślą, że kiedyś i tak postawi na swoim. Niby on deklaruje brak zobowiązań na przyszłość, jednak od czasu do czasu, daje jej nadzieję na coś więcej, aby umocnić swoją pozycję. Nawet jeden wspólny weekend raz na trzy lata dla zakochanej kobiety może być obietnicą miłości i sprawić, że będzie żyła nadzieją na kolejne wspólnie spędzone chwile. Kamila nie zdaje sobie sprawy, jak niewiele warte są zapewnienia, czy „dowody” uczuć, składane pod wpływem alkoholu, czy seksualnej euforii. Konrad manipuluje uczuciami Kamili: chce kontynuować podwójne życie, ale wyłącznie na własnych warunkach. Nie ma w nich miejsca dla jej potrzeb i uczuć. Mężczyzna, który ciągnie romans trzy lata i nie ma żadnych dylematów i rozterek, prawdopodobnie nigdy nie ulegnie żadnym perswazjom.

Po trzech latach związku Leszek nadal chce wyłącznie niezobowiązującego romansu, a Kamila ma wyraźnie dosyć samotności i roli „tej drugiej”. Wymaga, bo chce na nim wymusić zmiany. I ma do tego pełne prawo. Na dłuższą metę życie w trójkącie, w dodatku jako osoba trzecia, nie jest naturalnym stanem i nie zapewnia kobiecie ani przyszłości, ani tak potrzebnego poczucia bezpieczeństwa. Uczucia podlegają zmianom i zasady ustalone trzy lata wcześniej mogą zupełnie nie pasować do teraźniejszości. To zrozumiałe, że Kamila chce je zweryfikować po trzyletnim związku. Ma prawo wiedzieć, czy w ogóle i w jakim kierunku zmieniają się uczucia Leszka do niej. Kwestia tylko tego, w jakim stylu to zrobi. Kamila powinna sporządzić realny bilans swojego związku (najlepiej napisać to na kartce papieru), odpowiedzieć sobie na ważne pytania:

1. Czy w ogóle jestem w stanie prowokować go do spełniania moich życzeń?

2. Na co mam wpływ i w jakim zakresie (jak to się ma procentowo w stosunku do marzeń),

3. Na co muszę się bezwzględnie godzić, żeby utrzymać związek?

4. Ile mnie kosztuje godzenie się z regułami, które dawno przestały mi pasować (psychologiczne koszty, takie jak stres, ból, rozczarowanie, zazdrość, złość)

5. Co zrobiłam, żeby to zmienić? Czy mogę coś jeszcze zrobić? Jaki przyniosło to efekt?

Po takim podsumowaniu Kamila powinna ostatecznie przekonać się, czy jej związek ma sens. Zrozumienie własnych uczuć pomoże jej znaleźć właściwy sposób, aby rozszyfrować uczucia Leszka. I podjąć właściwą decyzję samodzielnie.

Pytania:

1. Dlaczego żonaty mężczyzna decyduje się na romans?

Przeważnie nie dlatego, że „nie układa mu się z żoną”, choć to najpopularniejsze kłamstwo żonatych, w które niestety wciąż wierzą naiwne, spragnione uczuć panie. Zyskuje za to bardzo dużo: potwierdzenie własnej atrakcyjności, ekscytujący seks, rozwijanie umiejętności seksualnych (każda kobieta reaguje inaczej), przerwanie monotonii swojego związku (nie tylko seksualnej, ale też emocjonalnej), ucieczkę od małżeńskich problemów, dowartościowanie w roli skutecznego zdobywcy, oraz pewność, że nie jest uzależniony od żadnej z kobiet w jego życiu.

2. dlaczego kobiety decydują się na romans z żonatym?

* bo lubią wyzwania i trudne zdobycze. Dowartościowują się, kiedy uda im się zdobyć trudno dostępnego samca.

* bo lubią rywalizować. Walka o zajętego mężczyznę daje jej złudne poczucie, że to żona jest oszukiwana, a nie ona. Za takim zachowaniem kryje się niskie poczucie własnej wartości. Tylko sukcesy na polu rywalizacji z inną kobietą dają energię i satysfakcję.

* z obawy przed prawdziwą miłością, zaangażowaniem i bliskością. Im obiekt jest bardziej „nierealny” do usidlenia na stałe, tym wydaje się bardziej atrakcyjny. Kiedy już cel zostanie osiągnięty, zamiast satysfakcji może pojawić się strach: „czy jestem dość dobra, żeby utrzymać taki związek, czy nie zostanę porzucona? W końcu on zostawił dla mnie poprzednią partnerkę…”

* Dopóki ma „kanarka na dachu”, zamiast „wróbla w garści”- nie musi zmierzyć się z prawdziwym życiem i może żyć romantycznymi ideałami, które, jak to w bajkach, nigdy nie niosą ze sobą rozczarowań i porażek.

* Dostarczają sobie mocnych wrażeń, lubią łamać zakazy.

* poprzez romans z żonatym (a więc nieosiągalnym) podświadomie karzą się. W ten sposób udowadniają sobie, że nie są godne miłości. Dotyczy to kobiet odrzucanych w dzieciństwie przez ojców. Mają zakodowane, że zaufanie zawsze kończy się porażką, cierpieniem, lub poniżeniem. Związki z mało realnymi do zdobycia obiektami są dla nich wygodnym sposobem przetrwania: jest mało prawdopodobne, że tacy mężczyźni będą wymagali od nich dojrzałej decyzji o wspólnym życiu, której tak bardzo się obawiają.

* Romans bywa jak tabletka przeciwbólowa dla kobiet niepewnych swojej atrakcyjności, inteligencji, seksapilu; zagłusza samotność i na chwilę podnosi wiarę w siebie. * Oczekują, że spełni rolę lekarstwa na nieudany związek, w którym tkwią.

3.Jakie jest prawdopodobieństwo, że żonaty mężczyzna opuści żonę i dzieci dla nowej wybranki?

Bardzo niewielkie, szacunkowo 1 na 20 zdradzających mężczyzn zrzuca obrączkę i odchodzi do kochanki. Nawet, kiedy to zrobi, zdarzają się powtórne powroty na „łono rodziny”, a poczucie winy i rozterki związane z porzuceniem dziećmi dodatkowo komplikują ten trudny związek.

Trackback from your site.

Violetta Nowacka

Violetta Nowacka - psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, coach. Magister psychologii (dyplom UAM Poznań) Terapeuta NLP (Certyfikat psychoterapeuty NLP (Instytut H. Ericksona w Berlinie) Dyplom Instytutu Zdrowia Seksualnego pod kierownictwem prof. Zbigniewa Lwa Starowicza – tytuł specjalisty ds. edukacji seksualnej Trener biznesu (Dyplom Trenera Biznesu MODERATOR) Uznaniowy Certyfikat Doradcy Online, przyznany przez Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego Członek Polskiego Towarzystwa Psychologicznego Członek Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego

Adres

SELF Przyjazne Terapie
Wierzbięcice 36/11, Wejście 11A i 11B
61-568 Poznań (Wilda)

Godziny otwarcia

Poniedziałek – Piątek: 8 – 20
Sobota: 8 – 20
Niedziela: nieczynne

Szybki kontakt

Telefon: 61 639 41 46
Komórka: 606 302 977
E-mail: sekretariat@self-psychologia.pl