Wakacyjne upiory

Written by Violetta Nowacka. Posted in Sztuka życia

Wakacyjne upiory

Jak pokonać stres na upragnionym urlopie

Ludzie są coraz bardziej wkurzeni na życie- tak wynika z badań Pentora. Tylko w ciągu miesiąca co czwarty Polak wdaje się w kłótnie z nieznajomym, co czwarty awanturuje się podczas robienia zakupów, a co piąty- ostentacyjnie pozwala sobie na wybuch złości na ulicy. Liczba awanturujących się gości hotelowych wzrosła wciągu ostatnich kilku lat co najmniej o połowę (przy czym jakość obsługi jest coraz lepsza). Najbardziej złoszczą się urzędnicy wyższego szczebla, przedsiębiorcy i kadra zarządzająca w wieku 30-40 lat. To możesz być i ty. Wakacje są okazją, żeby się nieco uspokoić, ale sam wiesz, że paradoksalnie to właśnie podczas urlopu dochodzi do największych kłótni i niekontrolowanych wybuchów złości. Niby chcesz odpocząć, ale wciąż coś stoi na przeszkodzie: a to paplanina żony, a to wybryki dzieciaków, a to niespodziewane trudności.

Nie potrafimy odpoczywać, stresujemy się i reagujemy agresywnie, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że wszystko możemy dostać od razu i to w najlepszej jakości- twierdzą psycholodzy. Kiedy więc musimy na coś zbyt długo czekać, albo to coś jest niezgodne z naszymi oczekiwaniami, ogarnia nas złość. W najmniej spodziewanych momentach, np. na wymarzonych i długo oczekiwanych wakacjach wybucha skumulowany i nie odreagowany w ciągu całego roku stres, związany głównie z pracą. Problem tkwi w tym, że nie potrafimy rozładowywać napięcia na co dzień, na bieżąco—np. w sporcie, czy prostych rozrywkach.

Złość szkodzi: samopoczuciu, zdrowiu, a nawet bezpieczeństwu, także twoich bliskich. Z danych amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, wkurzeni kierowcy są przyczyną aż 2/3 wypadków. Amerykańscy psycholodzy dowodzą, że osobom, które nie potrafią poradzić sobie ze stresem i z byle powodu wpadają w złość, dwa razy częściej niż ludziom spokojnym przytrafia się atak serca. Z badań Redforda Williamsa, profesora psychiatrii w Duke University Medical Center wynika, że aż 66% osób często reagujących złością po 15-20 latach cierpi na chorobę wieńcową lub raka. U zestresowanych młodych facetów, którzy nie potrafią trzymać nerwów na wodzy, aż trzykrotnie wzrasta ryzyko chorób serca!

Ataki złości wywołują przyspieszone bicie serca, wzrost ciśnienia krwi, oraz lawinową nadprodukcję „hormonów złości”- adrenaliny i noradrenaliny (porównać to można do zażywania działającej z opóźnieniem trucizny.) Blokują one wydzielanie serotoniny – hormonu, który jest odpowiedzialny za uczucie szczęścia. To dlatego, kiedy nakręcamy się w złości, nie potrafimy przez długi czas zrelaksować się i odprężyć. Nie jesteśmy w stanie poczuć się szczęśliwi z błahych wakacyjnych powodów. Letni złośnicy są ponadto bardziej narażeni na depresję w zimowych okresach (z badań dr Maurizio Fava z Akademii Medycznej w Harvardzie wynika, że 40 % pacjentów cierpiących na depresję przeżywa ataki złości).

Nie masz na wakacjach nic lepszego do roboty, niż potwierdzać te smutne statystyki? Możesz zwyczajnie odpocząć, mimo wszystko. To łatwe przy odrobinie dobrej woli i minimum cierpliwości. A więc do dzieła. Oto lista najbardziej popularnych wakacyjnych ognisk zapalnych. Pokażemy ci, jak je ugasić, zanim porządnie dopieką tobie i twojej urlopowej kompanii.

1. Rodzina: za długo, zbyt blisko.

Z reguły widujesz się z żoną i dziećmi dwie, trzy godziny dziennie, wieczorami. Wasze rozmowy są raczej skondensowane, a problemy rodziny w zasadzie ograniczają się do kwestii organizacyjnych, albo kłopotów dzieciaka w szkole. Jeszcze na dobre nie wyjechaliście, a już ona zaczyna cię wkurzać: źle odczytała drogowskaz. Coś stuka o szybę, więc pewnie bagaż został źle spakowany. Dzieciaki za głośno słuchają muzyki, więc pęka ci głowa. Na miejscu wszyscy lecą do ciebie z byle drobnostką. Musisz wysłuchiwać zwierzeń żony, albo wrzasków rozbrykanych pociech i być zawsze dyspozycyjny i uśmiechnięty. Taki tatusiek. Każdy chce mieć coś dla siebie; żona- poplotkować o sąsiadach i omówić kwestię jej braku garderoby na wakacje, dzieci- wciągnąć cię do zabawy. I tak w kółko. A rozdwoić się trudno. Czujesz natłok myśli i wycofujesz się, rugając przy tym bezlitośnie i żonę i Bogu ducha winne dzieci.

Rady: Jak sobie ułożyć relacje z partnerką i dziećmi?

– Przygotuj się psychicznie: zaakceptuj fakt, że teraz MUSISZ być z nimi 24 godzin na dobę, dzień po dniu.

– Dozuj sobie czas, który poświęcisz żonie i dzieciom. Nie wszystko na raz. Zrób miniplan. Kiedy rozmawiasz z żoną, powiedz dzieciom, żeby teraz ci nie przeszkadzały, za to za jakiś czas (powiedz kiedy), pobawisz się z nimi.

– Przygotuj sobie wcześniej pomysły na zabawę z dziećmi ( i dla dzieci). Jeśli będą zaciekawione i zajęte, będziesz miał więcej świętego spokoju.

– Jak i o czym z nią rozmawiać?

Nadmiar wolnego czasu sprawia, że tematy do rozmów szybko się wyczerpują. Po tylu wspólnych latach tematy zawężają się do niezbędnego minimum. Milczenie jest jak kamień, który ciąży w kieszeni. Wysil się i wymyśl coś zabawnego, albo ważnego. Możesz zacząć od prostych spraw; np. obgadać sąsiadów z naprzeciwka, opowiedzieć o swoich przygodach z dzieciństwa. Milczenie powoduje nudę i niechęć. Nie możesz do tego dopuścić.

– Nie wypominaj jej błędów i przewinień minionego roku. Czasami z braku tematów do rozmów, ludzie sięgają po to, czego nie udało im się obgadać, zmienić, wyjaśnić – co ich boli. Powiedz stop i zmień temat, np. „porozmawiamy o tym po powrocie. Czy naprawdę musimy sobie teraz zawracać tym głowę, kochanie?” Choć nie masz na to najmniejszej ochoty, powiedz jej komplement, nawet banalny. Szybko rozładuje napiętą atmosferę.

– Słuchaj partnerki, nawet jeśli na coś narzeka. Pomyśl, jaki ma w tym cel? Czy rzeczywiście chce cię tylko wkurzyć? A może domaga się twojej troski, chce zwrócić na siebie uwagę, doświadczyć twojego współczucia (jeśli do cholery nic innego nie możesz jej okazać). A kiedy przynudza, opowiadając w nieskończoność o przeżyciach z dzieciństwa? Wyobraź sobie, jak wyglądała, kiedy była smarkata. Jak wyglądałeś ty? To najlepsza chwila, żeby pointegrować się także z dzieciakami.

2. Znajomi. Jedziesz na wakacje z ludźmi, z którymi widujesz się, powiedzmy, raz na tydzień w pubie. Teraz masz ich na co dzień i odkrywasz ich dotąd nie znane oblicze. Na przykład twój serdeczny kolega z pracy okazał się kutwą i chce się skrupulatnie rozliczać z każdej wydanej na wspólne przyjemności złotówki, a koleżanka żony codziennie wykazuje nadmierne zainteresowanie alkoholem, a potem wiesza się na wszystkich i robi publicznie obciach. Kłopotliwe towarzystwo potrafi skutecznie popsuć dobry humor na wakacjach, ale można poradzić coś i na to.

Rady: Przetrwaj w społecznej dżungli.

* Jak sobie dobrać towarzystwo na wakacje?

Ryzykowne jest zapraszanie na wakacje znajomych, których znasz mniej niż rok, a także takich, z którymi spotykasz się bardzo rzadko, kontaktujesz się meilowo, lub telefonicznie. Mogą mieć tzw. wady ukryte. I to bardzo głęboko.

– Ustalcie wcześniej, kto co lubi i za ile. Zwiedzanie, czy może plaża? Różnice w preferencjach spędzania czasu mogą stać się przyczyną kłótni, zwłaszcza, jeśli wybieracie się jednym samochodem. Porozmawiajcie także, jakim budżetem dysponują. Najlepiej byłoby, gdybyście przeznaczyli na wakacje podobną sumę. Potem jedni będą z zawiścią patrzeć na drugich, a ci, co mają więcej poczują się pokrzywdzeni, że muszą zaniżać poziom wakacji do „biedniejszych”.

– Kiedy współpraca nie wychodzi tak jak zaplanowałeś, rób uniki – asertywne, lub nie. Możesz zwyczajnie powiedzieć: „słuchajcie, mamy inne plany na wieczór, chcemy pobyć trochę sami”, lub zastosować kłamstewka typu „nie czuję się dziś najlepiej, idźcie sami.” Separuj się na wszystkie możliwe sposoby. Przebywanie na siłę lub z grzeczności w denerwującym towarzystwie może doprowadzić do tego, że w końcu skoczycie sobie do gardeł.

3. Zarządzanie czasem wolnym. Większość zapracowanych ludzi nie potrafi odpoczywać. Albo masz wyrzuty sumienia, że nie jesteś w robocie, więc wisisz na telefonie i nękasz kolegów z pracy pytaniami, czy aby radzą sobie bez ciebie, albo robisz sobie zbyt ambitne plany na wakacje. Np. że schudniesz, będziesz codziennie przepływał 10 kilometrów, nauczysz się surfować, zwiedzisz wszystkie zabytki Toskanii. I to wszystko w 2 tygodnie. A potem jesteś wkurzony, że plany nie wypaliły i masz poczucie winy.

Rada: Zorganizuj się.

* odłącz się od myślenia o pracy. Przenigdy nie zabieraj ze sobą laptopa. Jeśli to zrobisz, wszystkie inne zajęcia wydadzą ci się mniej atrakcyjne od używania tej maszyny.

* rób realistyczne plany. Zadawaj sobie pytania i szukaj obiektywnych odpowiedzi: ile można schudnąć w dwa tygodnie i z jakimi wyrzeczeniami to się wiąże? Które zabytki są najciekawsze i warto je zobaczyć, żeby mieć jako takie pojęcie o miejscu?

* Dozuj długość wypoczynku proporcjonalnie do możliwości twojego organizmu. Jeśli całym sensem twojego życia jest praca, powinieneś wiedzieć, że branie dwa tygodnie urlopu tylko dlatego, bo ktoś ci powiedział, że musisz wypocząć za wszystkie czasy, może się dla ciebie źle skończyć. Jeżeli nie masz zbyt wielkiego pojęcia o swoich potrzebach, nie masz szczególnych pasji, czy zainteresowań, nagle tyle czasu wolnego bywa powodem straszliwej nudy. A nuda zabija uroki wypoczywania (może cię doprowadzić do rozpaczy, lub szewskiej pasji). Rozsądniej byłoby zaplanować raczej wakacje tygodniowe, za to dwa razy w roku.

4. Jakość wakacyjnych usług. Kupiłeś wycieczkę przez Internet, a na miejscu okazuje się, że dostałeś pokój w budzie zwanej tam hotelem, 5 km od morza i z oknami wychodzącymi na dyskotekę…Albo wybrałeś się w rejs luksusowym jachtem, który w rzeczywistości jest rozpadająca się łajbą.

Rady: nie daj się zaskoczyć.

– Najpierw sprawdź wiarygodność biura. Jeśli znalazłeś namiar w Internecie, zdobądź telefon i adres, poproś o referencje, oraz nazwisko osoby, do której w razie kłopotów możesz się zgłosić. Jeśli jesteś jeszcze bardziej rozsądny, zadaj sobie trud, żeby sprawdzić, czy taka firma jest w ogóle zarejestrowana, od kiedy istnieje i poszperaj w Internecie, czy czasami ludzie nie dzielą się negatywnymi opiniami na temat ich usług.

– Jak reagować? Uratować cię teraz może wyłącznie poczucie humoru. Śmiej się z tego. W każdej katastrofie można dostrzec coś zabawnego. Możesz np. powiedzieć: „co jak co, ale tych luksusów to do końca życia nie zapomnimy. Byłaś kiedyś harcerką? Bo jak tak. Kiedyś pojechaliśmy na taki rajd pod namioty…” I już masz temat, żeby oczyścić atmosferę.

5. Nieoczekiwane przeciwności losu. Za dużo słońca? Za dużo deszczu? Hmm… Brzmi znajomo? To, czego nie da się przewidzieć i zmienić, rozsądniej jest po prostu oswoić, zaakceptować, ewentualnie osłodzić (wyższa szkoła umiejętności optymistycznych). Po co zacietrzewiać się i złorzeczyć całemu światu, a co gorsza, wyżywać się na najbliższych?

Rady: Potrenuj pozytywne myślenie.

Fachowo mówiąc językiem psychologów: przerabiamy mechanizm „słodkiej cytryny”. Pomoże nam ujrzeć niechcianą rzeczywistość w innym świetle, jeśli nie pozytywnym, to może chociaż groteskowym. Zawsze staraj się wynaleźć korzyści (nawet błahe) z nieakceptowanej sytuacji.

– Nie dają ci spać hałaśliwi sąsiedzi z campingu obok, albo, co gorsza ryczące niemowlę? Poznaj ich, idź do nich w gości z ciastem, albo wódką. Przynieś dzieciakowi grzechotkę. Problem oswojony to problem już na pół rozwiązany.

Złapałeś gumę? („Szlag by trafił! Dlaczego akurat mnie musiało to spotkać?”) Rozejrzyj się dookoła. Może zobaczysz piękny zachód słońca, albo poczujesz słodki zapach kwitnącej lipy. Nie zjechałeś właściwym zjazdem z autostrady i musisz nadrobić 50 km? Zdarza się. Za to ominąłby cię widok uroczych kościółków w przydrożnych wioskach.

– Oddziel małe problemy od dużych (nieistotne problemy od faktycznych – takich, które mogą zmienić bieg wakacji). To pomoże zdystansować się do rzeczywistości i przystopuje nakręcanie złości.

* Uruchom wyobraźnię i zadaj sobie pytanie: i co najgorszego może z tego wyniknąć? Zazwyczaj odpowiedź brzmi: „nic tak strasznego, żeby warto było sobie psuć przez to wakacje.”

5. Dziura w portfelu. Nie wiadomo, jak to się dzieje, ale pieniądze na wakacjach żyją jakby swoim życiem: ich wydawanie wymyka się spod kontroli, na skutek czego mniej więcej już w połowie urlopu panicznie szukasz ratunku: wypłacasz rezerwy z bankomatu, robiąc na koncie debet, a jeśli już go masz- wykonujesz telefon do przyjaciela, żeby przysłał szybkim przekazem. Masz moralnego kaca, bo jak zwykle- nie potrafiłeś zapanować nad planowaniem wydatków.

Rady: Jak uniknąć nierozsądnego wydawania?

* planuj budżet wakacyjny. Całą kwotę, którą zaplanujesz, podziel na ilość dni. Już wiesz, ile mniej więcej możesz każdego dnia wydać

. * Bądź przewidujący: znasz potrzeby i zachcianki rodziny, więc kontroluj, na co komu pozwalasz: jeśli lody, to raz, a nie pięć razy dziennie. Czy naprawdę musisz spełnić każda zachciankę (własną lub członka rodziny)? Wystarczy, jeśli każdego dnia pozwolisz sobie na szaleństwo raz, a nie na wszystko, co przychodzi do głowy. Pamiętaj, nadmiar dobrobytu też szkodzi.

Dla kogo wakacje są zmorą?

Wakacje to czas, kiedy nasz mózg przełącza się na inne tory myślenia, nieco mniej racjonalne niż zwykle. Jesteśmy tak spragnieni wypoczynku, komfortu i odprężenia, że każdą nieprzewidzianą okoliczność losu, czy nieplanowane zachowanie ludzi od razu uważamy za katastrofę, ruinę naszych idealistycznych planów. Ogarnia nas myślenie życzeniowe: ten wypoczynek należy się jak nikomu innemu, nic nie może go zburzyć. W wyniku czego opuszcza nas kreatywne myślenie i spada umiejętność radzenia sobie z tymi sytuacjami i ze stresem, który ze sobą niosą. Czujemy się pokrzywdzeni, bezradni. Popadamy w skrajne reakcje- depresję lub agresję. Błahostki potrafią popsuć cały urlop zwłaszcza pracoholikom i pesymistom- oni wręcz szukają powodów, jak nie wypocząć, ponieważ nie potrafią wypoczywać. Ich nadpobudliwy układ nerwowy „nie wytrzymuje” takiego spokoju, domaga się akcji.

Problem z odpoczywaniem mają także aleksytymicy: faceci, którzy są na bakier z wyrażaniem uczuć, jednym słowem emocjonalni popaprańcy. Na co dzień czują się zwolnieni z ukazywania rodzinie zainteresowania, bo przecież „mają ważniejsze sprawy na głowie”. Na wakacjach czują się przytłoczeni koniecznością reagowania na miłość swoich najbliższych. Denerwuje ich wylewność, ale jeszcze bardziej własna niemoc wyrażania i odwzajemniania uczuć.

Innych, nadmiernie ambitnych zżera natomiast pośpiech i brak organizacji na wakacjach, które z góry są ograniczone czasowo: chcą podczas urlopu nadrobić cały rok i nacieszyć się atrakcjami na zapas. Zakładają sobie mordercze plany, a skutkiem tego jest jeszcze większe zmęczenie i frustracja, że planów i tak nie udało się zrealizować. Rozsądne planowanie wakacji to umiejętność, której można się nauczyć. Bądźmy dla siebie wyrozumiali. Wypoczynek to nie wyścigi: im mniej ambicji w niego włożymy, tym więcej znajdziemy satysfakcji.

Trackback from your site.